2008-06-03

Kim jest Piotr Tomaszewski - Walkman


SZKOŁY I KLASY
Zespół Szkół Elektronicznych (Warszawa)
Klasa CZ (1986-1989)
Szkoła Podstawowa Specjalna Nr 196 (Warszawa)
Klasa A (1978-1986)
Zasadnicza Szkoła Elektroniczna Nr 2 (Warszawa)
Zespół Szkół Elektroniczno - Mechanicznych (Warszawa)
Klasa 3TZ (1989-1992)
Wyższa Szkoła Pedagogiki Specjalnej(obecnie Akademia Pedagogiki Specjalnej) (Warszawa)
Kierunek Surdopedagogika 86-91 dzienne mgr 5-letnie















Agnieszka Klimczewska Laskowska
SZKOŁY I KLASY
Szkoła Podstawowa nr 246 (Warszawa)
Klasa B (1976-1984)
IV Liceum Ogólnokształcące (Warszawa)
Klasa B (1984-1988)
Adama Mickiewicza (Warszawa)











Interesuje mnie dlaczego Piotr Tomaszewski ktory jest Elektrykiem wstydzi sie ze chodził do Zawodowej Szkoly Elektrycznej.
Od Kiedy Elektryk moze zostac prezesem . Następne pytania od kiedy Panu Elektykowi Tomaszewkiemu przyszło do głowy ze używa on Polskiego Języka Migowego? Nie jasne jest też ze Elektryk z Warszawy podaje ze po skończeniu Szkoły Podstawowej idzie na Studia... Dziwne.
Faszysci z IPJM jak zawsze coś kręcą.
Ciekawi mnie tez dlaczego Faszysci ciagna za soba Bogdana Szczepankowskiego jak zabawke. Ten Profesor ma juz 70 lat. Bardzo zalezy Faszystowskiemu IPJM zeby takie nazwisko "legenda" Gluchych byla kolo IPJM.
Nie mozna zrozumiec dlaczego sam Bogdan Szczepankowski nie okresli. Wraz ze Smiercia Szczepankowskiego Faszystkowski IPJM bedzie krzywdzil Gluchych nie uczac ich jezyka narodowego. Wiadomo ze Rodzice Głuchych dzieci migają inaczej . Nie jest to powodowane ze mijaga naturalnie ale efekt wprowadzenia przez Szczepankowskieog Polskiego Systemu Migowego do Szkół. Wiec o jakim Rasistowski IPJM bedzie uczyl Języku ? Prawdopodobnie Piotrowi pomogla szkoła zawodowa w ktorej mogl lepiej poznac bogactwo slow w jezyku polskim ale zeby od razu po Zawodowej Szkole Elektrycznej uczyc Faszystowskiego jezyka migowego to juz Hańba dla narodu i dla UW.
Durna Klimczewska z ktora moderuje forum i pisze tam bzdury zawsze nie na temat, Klimczewska by mila byc lektorem. Prawda jest taka ze Agnieszka Klimczewska przez cale zycie udawala glucha. Moderowanie cos dalo bo Piotr Tomaszewski byl tym zachwycony.

2008-06-02

Głusi nie chcą PJM. Migaj i mów po polsku: w szkole w urzedzie w pracy

Głuchy migaj i mów po Polsku w szkole, w urzędzie, w pracy. W Getcie Głuchym migaj NJM.

Głusi Polscy są rozczarowani. Otóż wszyscy „Starej Daty”, którzy pokładali nadzieje z językiem migowym ubolewają, że sami głusi nie uczą się języka migowego. Wszystko za sprawa ze głusi są coraz bardziej wykształceni. Nawet Głuchym, którym nie dano było poznać dobrze języka polskiego czują się nieszczęśliwi. W epoce techniki, komputerów wszyscy ludzie z wadą słuchu i mowy muszą stawiać na rehabilitacje. Pierwsi głusi już przetarli szlaki. Nie słyszą, ale język polski bardzo znają. Był im, jest głuchym i będzie głuchym bardzo potrzebny. Głusi coraz bardziej potrzebują bogatego języka ojczystego. Dziesięć lat wcześniej podstawą do komunikowania był język migowy.
W Naturalnym Języku Migowym Głuchy może tylko komunikować się z Głuchymi z Getta Polskiego.
W Polskim Języku Migowym, czyli Polską Gramatyką może głuchy porozumieć się w Getcie jak również ze Słyszącymi Tłumaczami migowego.
Najnowsza grupa głuchych w ogóle nie uczy się języka migowego. Bogactwo słów w języku polskim przewyższa znacznie język migowy.
Nawet techniki Porozumiewania się na przykład Fotogesty powodują ze głuchy porozumie się z każdym..Odnoszą ogromne sukcesy w dziedzinach sztuki sportu i kultury.
Do tej grypy należą Głusi, którzy w ogóle nie znają migowego. Ostatnio jest głośno w mediach o pani Jaworskiej. Wiele Nacjonalistycznych organizacji typu IPJM ONSI liczyło ze Mistrzyni kierownicy stanie w obronie języka Migowego. Kiedy Jej nazwisko padło ze wyrazi swoją opnie Głusi nawet nie sądzili ze owa osoba nie zna ani NJM ani SJM. Na Deaf sądzono również ze Miss Niesłysząca poprze starania o legalizacje Potocznego Języka Migowego. W roku 2008 wygrała ten tytuł Iwona Cichosz z Gdańska. Fakt jej cała rodzina jest głucha. W jej przypadku Rodzice podjęli decyzje ze ją znaczyć mówić. Po odpowiedniej terapii i zabiegach Iwona Cichosz mówi jak ulał. Babcia Ivony widziała ze ograniczanie się tylko do Naturalnego Języka Migowego jest nieszczęściem. Choć sama Babcia była głucha przekonała wnuczkę ze musi poznać polski. Nie trzeba być ekspertem żeby zauważyć ze, jeśli poznasz język Polski łatwiej zostać osobą wykształconą. Nawet w rodzinach słyszących, kiedy rodzi się dziecko głuche, rodzicie wcale nie muszą kłaść nacisk na język migowy. Wymuszają na dziecku znacznie większe bogactwo słow. niż język migowy. Słynny Damian Piasek komunikuje się z Mama za pomocą „fotogestów”. Było możliwe nauczenie Damiana mówić, ale nie było mu to dane. Mama czyta idealnie. Szkoda ze wcześniej u niego nie zastosowano rehabilitacji i nauki mowy. Miałby dwustronną komunikację.
Jest wyraźny podział Głuchych. Mądrzejsi i wykształceni Głusi uczą się mówić lub migają Polskim Migowym.
Druga grupa Głuchych to głusi II kategorii. Nie znają pisma znają tylko do tysiąca słów migowych. Nie pasuje mówić na Głuchego Głupi. Jeśli Głuchy nie chce się edukować to matołem zostanie. Komu to ma zawdzięczać swoją pozycje w Getcie? Faszystowskiemu IPJM? Każdy głuchy opowiada za siebie.. Mógł bzdury czytać, które podawał mu IPJM ze nie ucz się polskiego. Do tego stopnia, IPJM był fanatyczny ze zabraniał i nakłaniałby nie stosowali bogatszego w słowa Polskiego Miganego. Ci, którzy słuchali, IPJM stali się głupi a ci, którzy uczyli się Polskiego czy to w mowie czy Polskiego Miganego stali się wykształconymi i mądrymi ludźmi. Chcesz być Mądrym Migaj po Polsku.

Dlaczego głusi nie chcą PJM? Czy to przypadek i zbieg okoliczności ze Polscy Głusi mówią i migają Polskim Migowym? Uczą się od Starszych, że nie warto całego życia spędzać w Getcie. Współcześni Głusi wiedzą, że język Ojczysty jest ich nieodzowna częścią. Mogą tylko ten sposób poznawać kulturę sztukę a nawet informacje i inną wiedzę. Okazuje się ze głusi są zdolni, im jest ciężej, ale potrafią odnaleźć się w XXI wieku.
Ps: Głuchy migaj i mów po Polsku w szkole, w urzędzie, w pracy. W Getcie Głuchym migaj NJM.

2008-05-29

“Mówić czy migać, a może jedno i drugie?" Agnieszka Hryckowian

Artykul byl napisany 10 lat wczesniej. Pozbawiony jest Rasizmu i faszyzmu IPJM i ONSI. Przez 10 lat zmienilo się duzo.(lepsze programy komputerowe, postep w medycynie i technice) Mimo to jest ciekawy i warto go przeczytac lub odsluchac
15 minut sluchacia
http://deaf.w8w.pl/migac czy mowic.htm


“Mówić czy migać, a może jedno i drugie?”



Dyskusja “mówić" czy "migać" wciąż trwa. Odwieczny spór, który zwykle rozstrzygany jest w gronie słyszących specjalistów, surdopedagogów i surdopsychologów. Nie zawsze potrafimy zrozumieć złożoność zjawiska głuchoty i nikt nie znalazł odpowiedzi na pytanie o ich prawdziwe możliwości i wartości oraz jak daleko one sięgają.

Język jest najważniejszym ogniwem współżycia i współdziałania ludzi, ma ogromne znaczenie we wszystkich dziedzinach życia człowieka. Język to nie tylko narzędzie bezpośredniego komunikowania się jednostek. Jest on również formą fizycznego i psychicznego funkcjonowania każdego człowieka, a także formą dziedziczenia kultury narodowej. Jego opanowanie włącza człowieka do kultury społeczeństwa w którym żyje.

Rozróżnienie terminów “język i mowa” jest niezmiernie ważne w nauczaniu dzieci niesłyszących, pozwala w sposób uporządkowany planować pracę dydaktyczną. Język jest tu traktowany jako system znaków manualnych o określonych regułach i zasadach.

Rehabilitacja osób niesłyszących polega na stworzeniu warunków sprzyjających rozwojowi języka. Współczesna wiedza o językowym komunikowaniu się ludzi, ontogenezie języka oraz zasadach i metodach skłania do przeświadczenia, że kształcenie języka u osób z uszkodzeniem słuchu nie może być oparte na jednej koncepcji teoretycznej ani na jednolitym powszechnie obowiązującym rozwiązaniu programowo-metodycznym. Rozwój języka każdego człowieka jest bowiem uwarunkowany wieloma czynnikami natury biologicznej, psychicznej i społecznej.

Przez mowę zaś rozumie się konkretne akty użycia języka, czyli czynności werbalne człowieka. Mowa jest aktem słownego porozumiewania się. Umiejętność słownego porozumiewania się ludzi między sobą wymaga znajomości tego samego języka. Ucząc dzieci niesłyszące mowy, uczymy je równocześnie języka, który zostaje wyabstrahowany z mowy i zmagazynowany w mózgu dziecka, by następnie służyć do budowania coraz to nowych tekstów zgodnie z gramatyczną strukturą języka i przekazywanie ich za pomocą fonicznej substancji oraz uczenie umiejętności odbierania tekstów budowanych i przekazywanych przez innych. Odbieranie przez niesłyszących tekstów wypowiadanych przez inne osoby jest odczytywaniem mowy z ust.

Umiejętność rozpoznawania słów z ruchu warg jest procesem trudnym. Gdy dziecko zaczyna rozumieć, że przedmioty i czynności mają swoje nazwy oraz gdy uczy się rozpoznawać je z ruchu warg, nawiązuje ono łączność ze światem. Jest to proces bardzo trudny, gdyż niektóre głoski czy też całe wyrazy wizualne są do siebie podobne. Nauczyć języka jest umiejętnością trudną już nie mówiąc o prawidłach gramatyki, a także o poprawności stylistycznej czy też o pojęciach abstrakcyjnych. Niezaprzeczalną prawdą jest fakt, że nauczanie mowy jest źródłem rożnego rodzaju zaburzeń takich jak: awersji językowej, agramatyzmu, nerwicy zadaniowej, zaburzenia mowy, zahamowania intelektualne oraz zaburzenia kontaktów interpersonalnych.

Mogę podać wiele przykładów, ale przytoczę tylko dwa. Pierwszy przykład chłopca niesłyszącego, którego matka wysyła po zakupy. Mama napisała mu na kartce co ma kupić, ale poprosiła go, aby nie migał tylko mówił wyraźnie. Chłopiec starał się mówić powoli i wyraźnie, aby go zrozumiano. Ekspedientka zważyła mu wędlinę, o którą prosił, a elektryczna waga pokazała sumę do zapłaty. Chłopiec położył banknot 20,00zł; ale ekspedientka zaczęła coś do niego mówić, coś czego on nie zrozumiał. Wiedział, że często w sklepach pytają o końcówkę, dlatego odliczył ją, ale kobieta nadal coś mówiła, aż w końcu w zdenerwowaniu patrząc na niego to na czekających ludzi w kolejce zaczęła krzyczeć. Zmieszany, pokazał palcem ucho, mówiąc, że nie słyszy. Kobieta natychmiast wydała mu resztę. On przez całą drogę zastanawiał się, o co ona mogła pytać. Wrócił do domu rozczarowany z poczuciem mniejszej wartości. Następnym przykładem może być wizyta u lekarza okulisty, do którego udała się matka z niesłyszącą córką. Dziewczyna choć niesłysząca, świetnie posługiwała się językiem mówionym, a także dobrze odczytywała mowę z ust. Niestety lekarz ów od razu polecił, aby matka była tłumaczem. Wydawałoby się, że osoba inteligentna, powinna wykrzesać choć odrobinę wysiłku oraz dobrej woli z własnej strony w kontakcie z osobą niesłyszącą. Często ludzie słyszący odbierają głuchych negatywnie, ich niewiedza, niedbałość, a także brak wysiłku z ich strony są bolesnymi doświadczeniami dla niesłyszących.

Uszkodzenie słuchu nie ma wpływu na poziom zdolności językowych człowieka. Powoduje natomiast ogromne utrudnienia rozwoju umiejętności językowych uznawanych za “normalne” wśród populacji słyszącej. Fakt, że niesłyszący zachowują specyficzną ludzką kompetencję logiczną i lingwistyczną ujawnia się najdobitniej w tym, że jako jedyna grupa niepełnosprawnych wytworzyła własny język, język migowy. Poprzez uszkodzony narząd słuchu dziecko zamknięte jest w kręgu otoczonym potrójną barierą. W pierwszym rzędzie ma ono ograniczoną możliwość wykrywania, odróżniania i rozpoznawania dźwięków mowy. W następstwie ograniczona jest jego bezpośrednia łączność komunikacyjna z osobami najbliższymi.

Czym dla osoby niesłyszącej jest zatem język migowy? Można powiedzieć, że jest to medium, za pomocą, którego może ono porozumiewać się z innymi niesłyszącymi we wszystkich istotnych dla niej sprawach bez żadnych przeszkód i trudności. Jest nośnikiem norm i wartości społecznych, wiedzy i stereotypów, uprzedzeń i przekonań, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Słowem jak każdy język jest podstawą kultury. Jest systemem całkowicie autonomicznym, ale w żadnym wypadku nie jest subkodem języka polskiego. Społeczność niesłyszących oferuje osobie niesłyszącej, a zwłaszcza niesłyszącemu dziecku, możliwość swobodnego i nieskrępowanego nawiązywania kontaktów społecznych, wspólnotę doświadczenia, oparcie w społeczności ludzi jej podobnych. Człowiek niesłyszący nie czuje się upośledzony, bo porozumiewa się ze swoim głuchym otoczeniem z równą łatwością, jak słyszący z innymi słyszącymi.

Język migowy był przez długi czas krytykowany jako gorszy sposób komunikowania się, mający charakter wyłącznie utylitarny, nie sprzyjający ekspresji myślenia abstrakcyjnego. Pomimo to, zyskał uznanie jako środek porozumiewania się niesłyszących. Odzyskanie wartości przez język migowy zwiększyło zaufanie do społeczności osób niesłyszących i nadało jej nową wartość. Przejawia się to w pragnieniu zabezpieczenia wartości kulturowych dotyczących języka migowego, stworzenie mu okazji do rozwoju i wzbogaceń się oraz uzyskanie możliwości pozwalających na pełne uczestniczenie osobie niesłyszącej we wszystkich aspektach życia ludzi słyszących.

Język migowy jest nie tylko jedynym język, który otwiera dziecku niesłyszącemu wszystkie drzwi do komunikacji językowej, ale również jedynym językiem, który może ono przyswoić bez opóźnień, Dzieci niesłyszące, rodziców niesłyszących mówią posługując się gestami w okresie, kiedy dzieci słyszące zaczynają używać mowy dźwiękowej. Jest językiem, który pozwala dziecku niesłyszącemu korzystać ze wszystkich sytuacji konwersacyjnych niezbędnych do przyswojenia mowy, ale także daje mu możliwość bawienia się własną mową.

Psychologia rozwojowa charakteryzuje język macierzysty jako przyswojony w sposób naturalny przez dziecko język, stopniowo poprzez uczenie się bez uświadamianego wysiłku z jego strony ani ze strony otoczenia. Do dziecka niesłyszącego, które ma niesłyszących rodziców posługujących się językiem migowym, definicja ta stosuje się w całej rozciągłości, zawiera bowiem cechy istotne dla procesu przyswojenia języka w sposób naturalny. Natomiast w przypadku dziecka niesłyszącego, które ma rodziców słyszących, język macierzysty nie jest przyswojony na drodze naturalnego procesu uczenia się bez zastosowania specjalnych środków. Życie pokazuje, że te dzieci i tak w przyszłości stają się członkami społeczności niesłyszącej.

Jeśli nawet prawdą jest, że znaczna liczba dzieci niesłyszących, gdy dorośnie, lepiej się czuje w środowisku niesłyszących, to jednak wiele z nich pozostaje nadal związanych z grupą osób słyszących, dzieląc swe życie społeczne pomiędzy niesłyszących i słyszących. Niesłyszące dziecko rodziców niesłyszących rodzi się w środowisku, w którym używa się języka migowego, ale poza domem jest ono w kontakcie z innym językiem, mianowicie językiem fonicznym, które też powinno poznać. Rodzice z doświadczenia wiedzą w jakim stopniu ten język gwarantuje możliwość dostępu do kultury i uczestniczenia w życiu społecznym w każdej jego sferze.

Skutki braku języka migowego rzutują niekorzystnie na sferę emocjonalną i poznawczą egzystencję człowieka niesłyszącego zaburzając jego psycholingwinistyczny rozwój. Ubożeje kompetencja językowa. Dlatego musi dojść do pełnej kompetencji w obu językach. Ludzie niesłyszący są mniejszością społeczną i dlatego dziecko z uszkodzonym słuchem ma kontakt przede wszystkim z językiem dominującym danego kraju. Nie każde dziecko ma możliwość rozwijania języka migowego, gdyż są bariery natury psycholingwinistycznej nie do pokonania (poza wyjątkami), a także występują trudności w odczytywaniu mowy z ruch ust, gdyż percepcja wzroku już po kilku minutach staje się męką. Z drugiej strony w przypadku stosowania tylko oralnych technik nauczania hamuje się chęć wypowiadania się przez dziecko za pomocą języka migowego, a tym samym wstrzymuje się proces rozwoju w ogóle. Jedynie w przypadku dzieci rodziców niesłyszących język migowy jest tradycją i częścią kultury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Aby poznać język polski, dziecko musi osiągnąć pełną kompetencję w języku migowym jako pierwszym, dopiero potem można przystępować do intensywnej nauki języka dominującego.

Niektórzy zaś stoją na stanowisku, że cisza i milczenie jest pięknem i podstawowym, nienaruszalnym prawem osób niesłyszących. Uważają, że kto po zapoznaniu się z teorią języka domaga się jeszcze skutecznych metod tak zwanej rehabilitacji mowy, ten prawo to narusza. Bezceremonialne zmuszanie niesłyszących do mówienia stanowi arogancką inwazję w sferę subtelnych struktur mechanizmów poznawania języka i odrębności osoby. Osoby te uważają wręcz, że pedagodzy muszą nauczyć się pokory zarówno wobec ogromu wiedzy o języku i poznaniu. Szacunek dla odrębności osób żyjących w całkowitej ciszy to “teoria”, której nie wolno sprowadzić do formy konspektów lekcyjnych. I tę “teorię” nauczyciel winien przystosować do możliwości dziecka niesłyszącego, a nie do wymagań na miarę swych słuchowych wyobrażeń. Jednak teoria ta jest utopijna, bo prawda jest taka, że świat jest jeden. Niesłyszący i słyszący żyją razem, dochodzi do zetknięcia się dwóch światów, dwóch kultur. Jest to nieuniknione choćby dlatego, że 90% niesłyszących dzieci rodzi się w rodzinach słyszących. Mamy obok siebie dwa światy, dwa różne typy doświadczeń. Świat ludzi słyszących, który dla niesłyszących jest nie tylko niedostępny, ale także nieznany i obcy.

Niesłyszące dziecko rodziców słyszących rodzi się w środowisku, które posługuje się mową dźwiękową. Rodzice pragną zapoznać je z tym językiem i używać go do komunikowania się z dzieckiem. Rodzina ta jest pomostem między dwoma środowiskami, a dziecko automatycznie staje się podmiotem dwukulturowym i dwujęzycznym. W tym znaczeniu, że będzie należało do dwóch wspólnot - wspólnoty niesłyszących i słyszących, która posiada własną kulturę, czyli swój szczególny sposób widzenia rzeczy i życia według kryteriów podporządkowanych wartościom właściwym każdej z tych wspólnot.

Osoba niesłysząca, która będzie posługiwała się językiem dwujęzycznym napotka wiele trudności w nawiązywaniu kontaktów poprzez komunikacje werbalną, która jest realizowana przez kanał słuchowy.

Wiadomo, że dla niesłyszącego dziecka znalezienie się w środowisku dwujęzycznym jest czymś naturalnym i nie stwarza większych problemów językowych.

Jednak dla dziecka niesłyszącego jest jedynym środkiem pozwalającym na opanowanie mowy w sposób naturalny, gdyż umożliwia mu kontakt z językiem wizualnym, dzięki któremu nie odczuwa ono żadnych trudności w procesie nabywania mowy. Ponadto, dwujęzyczność może funkcjonować u dzieci niesłyszących jedynie w przypadku, gdy jego otoczenie uznaje, że język migowy ma status języka. Ucząc języka migowego i języka fonicznego stanie się on podmiotem dwujęzycznym.

Dziecko niesłyszące wymaga pomocy podczas zajęć rozwijania mowy, nawet jeśli są one realizowane za pomocą języka migowego. Tym bardziej, że ze względu na swoją głuchotę znajduje się w szczególnej sytuacji komunikacyjnej. Powinno się dwujęzyczność realizować w sposób harmonijny tzn., że oba języki należy nabywać w dobrych warunkach nauczania.

Dziecko niesłyszące rodziców słyszących napotyka wiele trudności w porozumiewaniu się ze swoimi bliskimi i to odbija się na jego osiągnięciach językowych. Nie było poddawane "wizualnej kąpieli słownej", którą otrzymało dziecko rodziców niesłyszących. Wymaga to więc skoncentrowania uwagi na sposobie rozwijania mowy, nawet jeśli będzie to mowa wizualna. Jeżeli dziecko zdobędzie tę zdolność, to możemy przekazać mu brakującą mowę dźwiękową. W ten sposób dziecko niesłyszące może być tak jak każde dziecko ujmowane jako osoba zdolna w przyszłości do mówienia, a co zatem idzie, przywracamy normalną sytuację nauczania mowy, w której dziecko uczy się mówić i porozumiewać. Dla dziecka niesłyszącego dwujęzyczność nie stanowi luksusu, wręcz jest koniecznością, gdyż stworzony dziecku dostęp do języka migowego gwarantuje właściwe opanowanie języka werbalnego tj. potrzebę kształtowania i rozwijania wypowiedzi ustnej, wyposaża go w konieczny materiał językowy oraz umiejętność posługiwania się mową. Musimy pamiętać, że język i kultura ludzi niesłyszących cały czas się rozwija i jest jeszcze wiele do zrobienia.

Opracowała: Agnieszka Hryckowian



Literatura
D. Bouvet “Mowa dziecka”. WSiP Warszawa 1996
Cz. Dziemidowicz “Dziecko głuche i język ojczysty”. Tanan Bydgoszcz 1996
O. Perire “Dziecko z uszkodzonym narządem słuchu” WSiP Warszawa 1992
I. Stawowy- Wojnarowska “Rozwijanie mowy dzieci głuchych w nauczaniu
początkowym”. WSiP Warszawa 1978

2008-05-27

Forum Dar Życia - Język werbalno - migowy


Dar Życia :: - Język werbalno-migowy starym zwyczajem publikujemy go tutuaj.

http://deaf.w8w.pl/ipjm.htm

http://deaf.w8w.pl/darzycia.htm

Najłatwiej i najprościej jest cytować innych. Poszukać, kto co napisał ktoś w sieci i wkleić. Nie zastanawiając się czy to są mądre czy głupie opinie. Temat ciągnie się kila lat. Opinie, które są cytowane i wklejane są z jednej strony, czyli Rasistowskiego IPJM. Większości cytowanych artykułów występują takie nazwiska jak: Marek świdziński, Małgorzata Czajkowska-Kisil, Piór Tomaszewski, Paweł Rosik Wszyscy należą do jednego Stowarzyszenia IPJM. W Internecie nie znajdziecie opinii pedagogów, Ministerstwa Oświaty, ani nauczycieli ze szkół dla Niesłyszących. Nikt z tych instytucji nie będzie bawił się przepychani Rasistowskie i Nacjonalistyczne. Pojawili się nie dawano. Ich Artykuły był z początku ta niewinne ze pojawiały się na łamach PZG. Ale w ich treści zawsze można było znaleźć słowa.” Głusi chcą być uznani, jako mniejszość narodowa” Głuchy to nie Polak. „Głuchy jest cudzoziemcom” itp.. W roku 2008 wspólnie ONSI i IPJM chcą zrobić przewrót w szkolnictwie. Oto ich baner Faszystowski.

Wielu miejscach wyjaśniałem, dlaczego Naturalny Język Migowy nie nadaje się do wykładania w Szkołach przedmiotów ścisłych.
Naturalny Język Migowy należy do najuboższych języków migowych. W swym słownictwie ma Tylko niecałe 1000 słow., Z czego 70% jest zapożyczeniem z Systemu Języka Miganego. Dla porównania wykształcony człowiek zna 20 tysięcy synonimów. Każdy z was miał chemie. Odpowiedzcie sobie czy jest możliwe uproszczenie nauk ścisłych do tysiąca słów. Jak by wyglądała definicja z Fizyki lub chemii gdyby wyciąć z niej zaimki przysłówki i inne części mowy polskiej, których IPJMowy Język nie używa.
Dam proste zdanie, aby pokazać, jaka jest różnica miedzy NJM a SJM
Pójdziemy jutro do Kina. Głusi zamigają to My jutro Kino
W NJM głusi pominą zaimek „do” w NJM takich części mowy nie miga się. Czasownika „Pójdziemy” też nie będą migać, bo wiadomo ze, jeśli będą jutro w Kinie to muszą tam się dostać.
W Chemii, Fizyce, matematyce nie jest to sprawa oczywista. W tych przedmiotach przestawienie choćby przecinka zmienia sens zdania. Głuchy ma problem ze rozumieniem abstrakcji.. Jeśli głuchy chce być wykształconym musi uczyć się polskiego języka. Język Polski musi być ważniejszy niż język migowy. Głuchy będzie miał z nimi problemy, ale przy odrobinie wysiłku i technice np. komputerowej może nauczy się ich. Zrozumienie nauk może odbyć się w Języku Polskim. Naturalny Język Migowy jest zbyt ubogi żeby zrozumieć takie dziedziny. NJM zna tylko 1000 znaków, z Czego 70 % jest zapożyczone z SJM. System Języka Miganego ma w arsenale ponad 3000 znaków migowych. Dużo więcej niż NJM. W innych krajach Systemy Migowe liczą grubo powyżej 7000 znaków.
Dla tych, co nic nie wiedzą o Językach migowych Proszę o dowiedzenie strony

http://niemyprotest.blogspot.com/2008/04/wady-zalety-jezykow-migowych-sjm-kontra.html
http://www.glusi.w8w.pl/ipjm.htm

Cecha NJM dowolność i swoboda w pokazywaniu znaku. Też nie jest zaletą w szkolnictwie. Dlatego że blokuje inne znaki inne synonimy.
Wszystkie języki migowe na świecie są językami sztucznymi. Nawet Naturalny Język Migowy jest tworem sztucznym. Raz ze przejął z NJG większość znaków w tym nawet alfabet. Wszystkie znaki migowe są znakami Umownymi a nie naturalnymi i Faszyści z IPJM o tym wiedzą. Chodzi o efekt propagandowy.
Nasuwa się zawsze Pytanie, dlaczego to Faszyści z IPJM robią?
Robią to, dlatego żeby utrzymać swoje Lektoraty, które i tak wiszą na włosku. Ich lektoraty są opłacane z Budżetu Państwa Polskiego. Każdy Obywatel Państwa Polskiego musi płacić za Faszystowskie Ideologie. Lektoraty są bardzo dobrymi źródłami płacy. W ich programie jest nieoficjalnie tworzenie GETTA POLSKIEGO. Za Getto Głuchych znowu zapłaci Polski Podatnik. Każdy głuchy do końca życia będzie utrzymywany na koszt polskiego ciężko pracującego podatnika. Dlatego że on nie będzie znał języka polskiego. Robi się też krzywdę Głuchemu. Dlatego że on będzie głupi do końca życia. (Nie będzie miał wiedzy i informacji w języku ojczystym)
Faszystowskiemu IPJM to pasuje, bo liczy, że w ten sposób będzie miał wielkie fundusze i kontrole nad Gettem.
Warto nie kopiować takich artykułów.Dlatego że służą poprawie życia Zarządu, IPJM a nie Głuchego.. Z drugiej strony nie komentuje tego nawet drugi Biegun Prawdy. NP.: Ministerstwo Oświaty. Liczba głuchych spada z roku na rok ze względu na medycynę i technikę. Na koniec chce wam powiedzieć ze Głuchym Wykształconym wygodniej jest migać w SJM lub Hybrydą. Przykład chociażby uzdolnionej głuchej Studentki Olci z YouTube. Taki wojownik o NJM miga Hybryda a walczy o NJM. W tym przypadku Cel nie uświęca środków
Post jest napisany specjalnie na Forum Dar życia.
Post będzie sklonowany na mój blog.
http://migowy.blogspot.com/

62.121.88.33
195.225.251.78

2008-05-24

Kontrowersje wokół matury dla niesłyszących słuchowisko.net Nowy portal dla Głuchych

Kontrowersje wokół matury dla niesłyszących Portal nie przyjmuje linków ani grafiki . Klonujemy Posta na blog migowy.blogspot.com
http://glusi.w8w.pl/ipjm.htm

Chciałem sprawdzic nowy Portal.(www.sluchowisko.net) Napisze kilka zdań żeby sprawdzić moderow i Redakcję strony Słuchowisko. Odniosę się do języka migowego. „wciąż obowiązującego oficjalnego języka SJM, sztucznie stworzonego z połączenia ich naturalnego języka PJM z gramatyką języka polskiego’ Od razu zaznaczę ze nie bronie tu Migowego z Polską gramatyką. Ma wiele wad. Tu o nich nie będę pisał. Wady i zalety języków migowych znajdziecie na tym linku

http://glusi.blogspot.com/2008/05/wady-i-zalety-jzykw-migowych-sjm-kontra.html

Polski Migowy z Polską Gramatyką liczy ponad 3000 znaków. To bardzo mało z porównaniem z innym Systemami innych krajów, które liczą grubo ponad 7000 i więcej.
Naturalny Język Migowy ma niecałe 1000 słow.!!!!, Z czego 70% to zapożyczenie z Systemu Jezyka-migango.
NJM jest to język, który w ogóle nie nadaję się do wykładania przedmiotów ścisłych np: Fizyki Chemii itd.
Dlaczego? Dlatego ze Głusi w języku potocznym nie używają np.: Zaimków nawet czasowników.
Nie idzie, więc przełożyć (chemii fizyki …) Definicji Tezy Reguły Założenia na Naturalny Język Migowy. Bo nie ma takich słow. (znaków migowych). NJM jest jeden z uboższym językiem migowym na świecie zna niecałe 1000 słow. Nie dość, że jest mało synonimów to jeszcze język NJM nie zna Zaimków!
Definicje z Fizyki są trudne do zrozumienia nawet dla słyszącej osoby. Jest niemożliwe uproszczenie Fizyki, która jest w szkole średniej na studiach do tysiąca słow. i to bez zaimków i czasowników.
NJM jest językiem potocznym pomocniczym, ale Nigdy nie będzie językiem wykładowym w szkole. Wykształcony słyszący człowiek zna ok. 20 tysięcy synonimów. Natomiast głuchy w NJM ma ich tysiąc większość zapożyczonych z SJM.

Innej wiedzy, jaka jest w Książkach Gazetach w Filmach z napisami a nawet w Internecie Polskim jest POLSKA MOWA!!! NIE MA I NIE BĘDZIE INNEGO ŻRÓDŁA WIEDZY NIŻ POLSKI JĘZYK lub PISMO POLSKIE (polszczyzna)
Osoba, która pisała ten artykuł pod presją Rasistowskiego IPJM lub ONSI. Zaraz wyjaśnię, dlaczego.
Powołuje się na film „Niemy Protest”.
„wyjątkowo prężnie zaczęli się wypowiadać na forach internetowych, podpisywać petycję na deaf.pl i onsi.pl oraz umieszczać protestacyjne filmiki na You Tube z udziałem ludzi migającym w PJM.”
Widać jak autor tego artykułu pisze Bzdury i nieprawdę!
http://pl.youtube.com/video_response_view_all?v=0xN-XLy9VKA
1/3 to osoby słyszące następna 1/3 to ludzie, którzy migają SJM.
Nacjonalistyczny I Rasistowski IPJM i ONSI wprowadzają do „Protestu Niemego” osoby słyszące i migające SJM, aby zawyżyć statystykę. Cała grupa liczy tylko 25 osób. Garstka tylko miga NJM a reszta to słyszące migają Hybrydami lub SJM-em.
Większość komentarzy została ocenzurowana, ale te, co zostały warto je przeczytać
http://pl.youtube.com/comment_servlet?all_comments&v=0xN-XLy9VKA&fromurl=/watch%3Fv%3D0xN-XLy9VKA%26feature%3Drelated

Więcej informacji na temat Niemego Protestu jak był organizowany, co było fałszowane i jak oszukiwano i okłamywano znajdziecie na tym blogu
http://niemyprotest.blogspot.com/

NiemyProstest kończy się po miesiącu. Nauczyciele ze szkoły dla Niesłyszącej potwierdzają, że głusi mają problem z językiem polskim i zadaniami tekstowymi np. z Matematyki. Itd.
http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35275,5094382.html
Wracamy do Matur. Głuchy musi uczyć się języka Polskiego. Osoby Głuche, które poznają biegle Pismo Polskie i dobrze wykształcone używają naturalnie Hybryd migowych lub SJM.

Przypadkowo zainteresowałem się ponownie migowym. Zauważyłem, że od roku 2004 w Necie pojawiają się artykuły typu
„Głusi chcą być mniejszością narodową”
Na głuchych robi się gwałt
„Głuchy nie jest Polakiem nie jest Polką”
„nie chcemy polskiego”
W tych artykułach pojawiają się nazwiska z Rasistowskiego IPJM takie jak Piotr Tomaszewski, Świdziński, Agnieszka Klimczewska, Małgorzata Czajkowska-Kisil, Paweł Rosik, …
Punktem Kulminacyjnym jest Niemy Protest W swych Publikacjach ONSI (utrzymywany na Polskiego Podatnika) Żądają by nie uczyć ich Polskiego.
Słynny Baner Faszystowski zrobiony przez ONSI


Dlaczego robione jest tyle szumu żeby głuchy był głupi. Dlatego że na głupim Głuchym można dobrze zarabiać. Rzeka pieniędzy z Budżetu na szkolenia i utrzymywania głuchego do końca życia. Całe instytuty, stowarzyszenia żyliby sobie na koszt ciężko pracującego Polaka. Głusi też by żyli na koszt podatnika, bo oni „nie znać polski”.
Moje zdanie jest takie:, Jeśli Głuchy chce być Obcokrajowcem to nie z moich pieniędzy. Absolutnie żadnych zasiłków z MOPS zapomogi nie powinni otrzymywać. Polskie Getto Głuchych nigdy na koszt Polskiego Podatnika.
Dlatego jest zaśmiecanie takimi artykułami jak Ten. Z kopiowanymi z innych artykułów ma wesprzeć GETTO głuchych. Fundusze, które oferuje Unia Europejska zachęca do takich artykułów.

Odniosę się tylko do Polskiego Języka Miganego.
Czy Redakcja SŁUCHOWISKA.NET słyszała kiedyś o Obozach Zagłady z II wojny światowej?
Obozy były na terenie Polski. Nie są to Polskie Tylko Nazistowskie Obozy Śmierci. Obozy koncentracyjne były na terenie Polski. Wiele krajów z niewiedzy nazywa te obozy POLSKIMI. Ich niewiedza ubliża Polsce. Na terenie Polski to nie znaczy, że były Polskie. Dlatego wszędzie idą Noty Dyplomatyczne. Podobnie Faszystowski IPJM wprowadził (2004 roku) pojęcie ze, jeśli się miga na Terenie Polski to ich język nazywa się Polski. IPJMowy migowy tak samo jak Nazistowskie Obozy zagłady nie mają nic wspólnego z Polskim.
Faszystowski IPJM obraża Polaków, którzy mają papiery wydane przez Sądy i uznani są Tłumaczami Przysięgłymi. Marcin sam posiadam taki papier (nieużywany) o znajomości Polskiego Języka Migowego.
Nie jest mi ten papier potrzebny, ale mogę dać komuś w PYSK tym Zaświadczeniem. Żaden Faszysta z IPJM nie ma prawa podważać dokumentu wydanego przez Sąd Polski i PZG, czyli Ministerstwo Oświaty. Polski Migowy jest z Polską gramatyką. Kupując słownik Migowego to przed słowem Słownik będzie POLSKI SŁOWNIK JĘZYKA MIGOWEGO.

Zagrywka IPJM jest prosta. IPJM mówi głuchemu: Jak cię ktoś zapyta to masz mówić ze znasz Polski. Ale jeśli będą ci chcieli dać pracę to ty masz mówić, że „Polski nie rozumieć”. Dodanie słowa Polski podnosi prestiż i znaczenie. IPJM nie ukrywa, że ich język migowy nie ma nic wspólnego z Polskim (zupełnie inna niezrozumiała gramatyka i inny szyk słow. w zdaniu.)
Słowo Polski od roku 2004 oznacza ze mają iść pieniądze z Budżetu Polskiego na ich utrzymanie.
Kończę tego Posta na temat Matur, w jakim Języku. Na tym Deaf.pl można tylko pochwalić IPJM. Dlatego że Moderatorzy tego forum są CZŁONKAMI ZARZADU IPJM. Nie szukajcie tam informacji na temat Polskiego Migowego.
Oto przykład wykładu chemii.
Wymyślono tam zdanie „Jak łączyć chemie różnie”
Co ono oznacza dowiecie się z Rysunku. Post Kopciuszka natychmiast został usunięty przez Członek Zarządu panią Agnieszkę Klimczewską, bo nie pasował do Propagandy Rasistowskiej IPJM.



To było proste zdanie. Teraz wyobraźcie sobie Tłumaczenia na NJM definicje Tezy z tych przedmiotów.


Kontrowersje wokół matury dla niesłyszących
Orginalny Post ze strony www.sluchowisko.net




Matura, podstawowy dla każdego młodego człowieka dokument uprawniający do dalszego kształcenia i zdobycia zawodu, dla głuchoniemych i słabo słyszących staje się trudno dostępnym oknem na świat, warunkiem zawodu i spełnieniem marzeń.

Na forum onsi.pl _Agnes1987w, która dzięki samozaparciu i wielkiej pracy, zdała egzamin dojrzałości, pisze o nim: ”Mam całe szczęście i mam swoje życie”. Matura – dokument marzenie, dokument, w zdaniu którego muszą się nauczyć wciąż obowiązującego oficjalnego języka SJM, sztucznie stworzonego z połączenia ich naturalnego języka PJM z gramatyką języka polskiego, staje się w ich przekonaniu czymś niedostępnym i ograniczającym w dalszym życiu zawodowym.

Dla osób Głuchych, język polski , a w konsekwencji nauka SJM jest jak „esperanto dla ludzi słyszących” (cytując porównanie misipysi z forum dla niedosłyszących deaf.pl), trudno przyswajalne i nieużyteczne w ich codziennym życiu i niejednokrotnie ze wstydem używane. SJM powstał jako pomost pomiędzy ludźmi słyszącymi a niesłyszącymi, ale porozumienia wciąż nie ma, ponieważ większość głuchych go nie zna i nie rozumie. Zrodziło się więc błędne i chore koło. Słyszący, by dotrzeć do niesłyszących, uczą się sztucznego i dla nich prostszego SJM, głusi z naturalnym PJM, z trudnością przyswajają skomplikowany SJM, który jedynie, z założenia, może im się przydać w oficjalnych miejscach.

Walka z wszechwładnym SJM oraz z nieświadomością społeczną nabrała rozmachu dzięki feralnym wiadomościom w Faktach TVN z 18.03.2008, którym zarzucili dyskryminację swojego środowiska i utrwalanie obiegowych stereotypów o niesłyszących. Osoby żywo zaangażowane w sprawy osób z niedosłuchem, jak i same zainteresowane, wyjątkowo prężnie zaczęli się wypowiadać na forach internetowych, podpisywać petycję na deaf.pl i onsi.pl oraz umieszczać protestacyjne filmiki na You Tube z udziałem ludzi migającym w PJM.

Protestujący nie chcą obniżenia poziomu matury specjalnie dla nich, jakoby byli upośledzeni i mniej inteligentni od ludzi słyszących. Chcą po prostu zwalczyć nieakceptowany przez nich SJM, w którym matura się odbywa, a umożliwić dostęp do edukacji w ich naturalnym języku PJM.

Centralna Komisja Egzaminacyjna Ministerstwa Edukacji nie planuje żadnych zmian, a te, jeśli w przyszłości powstaną, będą podyktowane ustawą w sprawie SJM – jako polskiego miganego języka mniejszości. Nad jego obradami nie został włączony Polski Związek Głuchych, którego zdanie o odchodzeniu od SJM na rzecz PJM niosłoby szansę dla niedosłyszących.

Głos protestu zagrzmiał wyjątkowo donośnie, szeroki oddźwięk w mediach, zwłaszcza w Internecie, pokazał jak ważny problem został poruszony. Czekamy na Wasze opinie!

2008-05-16

Czy tańczący Damian będzie słyszał? Wyjątkowy tancerz



Pierwszy krok to aparaty słuchowe


wtorek 13 maja 2008

Czy tańczący Damian będzie słyszał?

Damian Piasek - niesłyszący tancerz, który chce zostać pierwszym w Polsce głuchym instruktorem tańca. Kilka tygodni temu wystąpił w eliminacjach do programu You can dance. Dzięki Państwa szczodrości i fundacji TVN Nie jesteś sam Damian przeszedł szczegółowe badania i dowiedział się, mógłby mieć wszczepiony implant ślimakowy ucha, by usłyszeć muzykę, do której tańczy.

Damian Piasek jest głuchy od urodzenia. Nie wie, jak brzmi muzyka do której tańczy od 2 lat. Z rodzinnego Radomia pojechał do Nadarzyna pod Warszawą, by dowiedzieć się, czy ma szanse usłyszeć śpiewające ptaki i grającą orkiestrę.

Przed badaniami nie krył swoich obaw:

- Nie chcę mówić nie, ale nie czuję się dobrze nastawiony do implantu. Gdybym był mały, ten implant bardziej by mi pomógł. Teraz nie wiem czy mi pomoże. Zobaczymy jakie są warunki, co mi powie profesor.

Agnieszka Piasek, matka Damiana, mówi, że po występie w programie Po prostu tańcz jej syn zaczął inaczej myśleć. Zrobił się grzeczniejszy, spokojniejszy i zdyscyplinowany. Po prostu bardziej dojrzały.

Damiana zdiagnozował jeden z najlepszych w Polsce otolaryngologów, prof. Henryk Skarżyński. Dzięki niemu wielu głuchych i niesłyszących ludzi poznało świat dźwięków

Teraz trzeba określić na jakim poziomie jest wada słuchu, czy istnieje możliwość zaopatrzenia go w klasyczne aparaty słuchowe. Jeżeli potwierdzimy, że poziom słuchu jest taki, jak w tych badaniach, to on od dawna kwalifikuje się do tego typu operacji. Wstępem do niej będą aparaty słuchowe, żeby Damian się oswoił z pewnym poziomem dźwięku – mówi profesor Skarżyński. – Ten dźwięk nie będzie wystarczający do swobodnego rozumienia mowy, ale będzie on sygnalizował, co się dzieje wokół.

Damian mówi, że nie chce od razu mieć implantu. Spróbuje najpierw aparatu.

- Jeżeli będę nosił aparaty przez dwa - trzy lata, wtedy może zdecyduję się na implant.

- Z tymi aparatami jest tak jak z twoim tańcem. Gdybyś nie ćwiczył, to byś nie umiał tak tańczyć. Tak samo jest z aparatem. Musisz się tego nauczyć – tłumaczył profesor Skarżyński. - Jemu można pomóc, ale w pierwszej kolejności on sam musi tego chcieć. Jeżeli spróbuje włożyć pracę w próbę skorzystania z aparatu słuchowego, żeby oswoił się z dźwiękiem, żeby nie był w kompletnej ciszy, to zrozumie, że warto jest zrobić krok dalej. Ten krok dalej to będzie wszczepienie urządzenia, które dostarczy do jego uszu dużo więcej dźwięków. I w oparciu o ten dźwięk będzie miał szansę rozwinąć język mówiony.

Kilkugodzinny pobyt Damiana w Centrum Mowy i Słuchu w Nadarzynie został zorganizowany przez Fundację TVN Nie jesteś sam. Odbył się dzięki widzom, którzy wysyłając sms-y chcieli pomóc w rehabilitacji głuchego tancerza.

Zobacz także:

Wyjątkowy tancerz


sobota 19 kwietnia 2008

Wyjątkowy tancerz

- Nazywam się Damian Piasek. Mam 17-lat. Taniec jest moją pasją. Jestem głuchy od urodzenia.

Damian od dwóch lat wytrwale ćwiczy układy i figury taneczne. Kilka tygodni temu wystąpił w programie You Can Dance - po prostu tańcz. Swoimi wyczynami zaskoczył surową komisję konkursową.

Damian Piasek zaskoczył wszystkich pojawiając się na eliminacja do programu You Can Dance - Po prostu tańcz. Długo przygotowywał się do występu. Mimo że nie udało mu się przejść do kolejnego etapu, był komplementowany przez surowych jurorów programu.

- On nie przyszedł się pochwalić, że jest głuchy i tańczy. On robi to, co lubi. On robi to na co dzień. On się tego uczy. Jemu to sprawia przyjemność - uważa Michał Piróg, choreograf.

- Kiedy go zobaczyłem w telewizji, to łzy miałem w oczach. Mikołaj wybijał mu rytm. Jury było nim zachwycone - wspomina Kuba Lucedarski, kolega.

Głuchoniemy Damian Piasek uczy się tańczyć od dwóch. Zgłosił się do radomskiej szkoły tańca IDOL. Przeszedł eliminacje. Gdy zaczynał, nikt poza nim samym nie wierzył w jego sukces. Dziś jest członkiem grupy tanecznej.

- Na początku wydawało mi się, że Damian potańczy u nas dwa miesiące maksymalnie - przyznaje Jakub Pankowski, Szkoła tańca IDOL.

- Myślę, że on jest szczęśliwy, gdy tańczy. Dlatego to robi. Dlatego przez dwa lata z takim uporem dążył, żeby znaleźć się w sportowej drużynie. Nie umiem sobie tego wyobrazić: nie słyszeć, a jednak czuć rytm i zatańczyć razem z grupą - dodaje Aneta Czarnecka, Szkoła tańca IDOL.
Damian choć nie należy do prymusów jest lubiany i szanowany przez szkolnych kolegów i koleżanki. Również nauczyciele, choć często sprawia im kłopoty, darzą go sympatią.

- Nie lubię szkoły. Nie chce mi się uczyć. Ale wiem, że będzie mi potrzebne świadectwo pracy. Po szkole zawodowej chcę iść do technikum, później na studia. Chciałabym pracować z ludźmi głuchymi w szkole. Albo prowadzić kursy taneczne dla głuchych w całej Polsce. Chciałabym zostać pierwszym w historii głuchym instruktorem tańca. Chciałbym słyszeć. Myślałem o implancie ślimakowym. Po operacji będę słabosłyszący, ale będę musiał nauczyć się mówić. Czy będę w stanie nauczyć się mówić? Nie wiem – miga Damian.

Fundacja TVN Nie jesteś sam postanowiła pomóc Damianowi i skierować go na konsultację, która ma wyjaśnić, czy może przejść operację wszczepienia implantu ślimakowego. Jeśli chcą państwo pomóc niezwykłemu tancerzowi oraz innym podopiecznym Fundacji wystarczy wysyłać sms o treści POMAGAM pod numer 7126

2008-05-09

Migiem do mnie mów






Migiem do mnie mów
Tomasz Ulanowski

Wracałyśmy z 10-miesięczną Lenką samochodem. Było ciepło, mała miała gołe nóżki. Nagle tymi bosymi stópkami pokazała mi na migi, że jedziemy do domu. To miał być żart, bo rączkami migała "dom" już od dwóch miesięcy - opowiada promotorka niezwykłej metody porozumiewania się z niemowlakami


Rozmowa o jedzeniu. Migają: Danuta Mikulska, jej 2-letnia córka Lenka i 2-letni siostrzeniec Mateusz. To pierwsze bobomigowe dzieci w Polsce. Dziś już nauczyły się mówić i migają tylko dla zabawy

Ciemno. Krzyk. Jest środek nocy, krzyczy moja żona. Że Jeremi wrzeszczy i żebym zobaczył, dlaczego. Sprawdzam - ma sucho. "No i czego się drzesz, gamoniu jeden, co? Migiem mów". Noszę go przez godzinę, aż prawie dławiąc się własnym łkaniem, zasypia.

Pierwsze słowo powie dopiero, kiedy będzie miał niecały rok. "Tata". Wzruszające, ale niezbyt przydatne. Wolałbym, żeby umiał powiedzieć np. "boli", "mokro", "spać" albo "jeść". Nie umie i dla rodzica to koszmar. Ale co na to można poradzić?

- Nauczmy niemowlaka języka migowego - proponuje Danuta Mikulska z Instytutu Języka Polskiego na Uniwersytecie Warszawskim. - Zanim powie "tata", będzie już migać do nas całymi zdaniami.

Bo dzieci zaczynają rozumieć świat dużo wcześniej, niż są w stanie coś powiedzieć. Ich aparat mowy (m.in. krtań i język) dojrzewa później niż ich umysł. Od czego jednak mają rączki?

Bobomigi po polsku
Taka metoda porozumiewania się z niemówiącymi jeszcze dziećmi jest bardzo popularna na Zachodzie, głównie w USA. Wszystko zaczęło się w końcu lat 70. ubiegłego wieku od spostrzeżeń dokonanych przez Josepha Garcię, tłumacza Amerykańskiego Języka Migowego. Zaobserwował on, że głusi rodzice bardzo wcześnie zaczynają porozumiewać się ze swoimi słyszącymi dziećmi. Garcia udowodnił, że dzieci potrafią komunikować się już w ósmym-dziewiątym miesiącu życia.

W 1999 r. stworzył program edukacyjny dla słyszących rodziców i dzieci - "Sign With Your Baby". - Po polsku nazywamy go "bobomigi" - śmieje się Danuta Mikulska, która właśnie "bobomiguje" doktorat w Instytucie Języka Polskiego. - W naszej rodzinie urodziło się prawie jednocześnie kilkoro dzieci, w tym moja Lenka - tłumaczy, skąd pomysł na tak niezwykły temat pracy doktorskiej.

Młoda badaczka zaprosiła do współpracy kilkadziesiąt dzieci i ich rodziców. Wszyscy słyszą, a językiem, którym mówi się w ich domu, jest polski. - Najczęściej pierwszym znakiem, który maluchy pokazywały, a miały wtedy od sześciu do dziewięciu miesięcy, była otwierająca się pięść oznaczająca "światło" - opowiada. - Potem błyskawicznie przyswajały kolejne. Pomiędzy 10. a 18. miesiącem ich życia nastąpił prawdziwy wysyp znaków, pojawiły się pierwsze zdania, dzieci zaczęły bawić się miganiem.

- Dzisiaj większość z nich jest już w ostatniej fazie bobomigania. Zaczynają rezygnować ze znaków na rzecz wygodniejszej dla nich mowy.

Nie takie niemowy z tych niemowlaków
Strach, że dzieci, które nauczymy migać, nie będą chciały zacząć mówić, ma tylko wielkie oczy. Maluchy nie tylko łatwo przerzucają się na język mówiony, ale pierwsze słowa wypowiadają szybciej niż rówieśnicy, którzy nie migają. Z badań przeprowadzonych przez brytyjskie uczone Lindę Acredolo i Susan Goodwyn wynika, że 24-miesięczne migające dzieci mówią tak dobrze, jakby miały 27 czy 28 miesięcy. A kiedy mają trzy lata, używają języka, którym normalnie posługują się czterolatki.

Rośnie im również iloraz inteligencji. Acredolo i Goodwyn poddały testom ośmioletnie dzieci, które w okresie niemowlęctwa poznały język migowy. Ich IQ było średnio o 12 punktów wyższe niż dzieci niemigających. Podobnie dzieci wychowywane w środowisku dwujęzycznym - np. gdy tata jest Polakiem, a mama Niemką - rozwijają się lepiej niż te, którym rodzice przekazują tylko jeden język.

Nauka migania rozwija również u dzieci zdolności manualne, wyobraźnię (także przestrzenną), pamięć i koncentrację. Dzieje się tak, bo mózg zapamiętuje język migowy w swojej prawej, "twórczej" półkuli, podczas gdy pierwsze słowa mówione zapisuje w lewej, która odpowiada za myślenie logiczne.

Amerykańscy naukowcy podkreślają też, jak bardzo sfrustrowane są dzieci, które jeszcze nie mówią, a już chciałyby przekazać mamie lub tacie, że są głodne, że mają mokro albo że właśnie zobaczyły pieska. Miganie otwiera przed nimi świat komunikacji międzyludzkiej.

- Określenie "niemowlaki" chyba już nie pasuje do maluchów, które migają. One przecież mówią, tyle że w innym języku - podkreśla pani Danuta.

Pomigaj mi, mamo
Ten język to tzw. PJM - Polski Język Migowy. System znaków, którego używają w naszym kraju osoby głuche. - Nazywa się go polskim, bo powstał w naszym kraju. Zupełnie innym językiem mówią głusi z USA czy Niemiec. Nie należy mylić go z tzw. językiem miganym, którego używa np. "pan z okienka" w telewizyjnej "Panoramie" - zastrzega prof. Marek Świdziński, językoznawca z UW i promotor pracy doktorskiej Danuty Mikulskiej.

- Język migany to twór ludzi słyszących, którzy chcąc porozumieć się z niesłyszącymi, przekładają im słowo w słowo z polskiego czy angielskiego na migi. Problem w tym, że głusi nie znają polskiego czy angielskiego. Jak go się mają nauczyć, skoro od urodzenia nie słyszą?

Prof. Świdziński uważa, że jego doktorantka zaciągnęła wielki dług u osób niesłyszących, a teraz musi go spłacić. - Wykorzystuje w swojej pracy język migowy stworzony i używany przez głuchych - tłumaczy. - Powinna zrobić wszystko, żeby upowszechnić jego używanie wśród słyszących. Dzięki temu głusi będą mogli wyrwać się z getta, w którym są zamknięci.

- W Szwecji każdy urzędnik zna język migowy - podkreśla profesor. - Marzy mi się rozpoczęcie w Polsce akcji "Pomigaj mi, mamo" - dodaje pani Danusia.

Razem ze swoją siostrą Joanną Kołodziejską i bratową Magdaleną Jakubowską otworzyły właśnie klub KOKO, gdzie będą uczyć bobomigania rodziców i ich dzieci.

http://www.gugu-gaga.pl/index.php?option=com_joomlaboard&Itemid=3&func=view&catid=69&id=1664

Damian Piasek Od urodzenia nie słyszy nie mówi a tańczy. - You Can Dance

*Damian Piasek Od urodzenia nie słyszy nie mówi a tańczy. - You Can Dance



http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=-4030785909318812536


Warto o Damianie powiedzieć trochę więcej. Dużo mówi się o nim w TVN, ale mało o nim słychać na propagandowych forach IPJM. Damian nie żył w Getcie. Urodził się w Słyszącej Rodzinie. Dla Świdzińskiego to jest wielkie nieszczęście. Matka go szybko nie skontaktowała głuchymi. Poprzez Szkole i Rodzeństwo poznawał język Polski. Dzięki ze poznał Język Polski matka była i jest z niego dumna, że sobie radzi w każdej sytuacji. Radził sobie w sklepie radził sobie wszędzie. Dzięki że poznał język polski mógł się samodzielnie komunikować. (Nawet za pomocą kartki i długopisu)Chodził do szkoły dla Głuchych nie uważał siebie za obcokrajowca.
Zintegrował się ze społeczeństwem. IPJM nie chce integracji, dla IPJM głuchy ma być obcokrajowcem.
Damian coś robil, barierą nie była głuchota .Lubił tanczyć i dla niego nie było znaczenia z kim to robi.
Ludzie Słyszący kochają zwariowanych ludzi. Uznali go za Swojego Chłopaka. Zrozumieli, że niczym się nie rożni. Nie słyszał nie mówił. Przez dwa lata razem ze słyszącymi uczył się tańca Radomiu w Clubie Idol.
Damian cos zrobił. Świadomie czy nieświadomie zintegrował się. Ludzie go polubili. Miał defekt wymowy i słuchu nie przeszkadzało mu to w dążeniu do celu.

Losy zmieniły się Damiana, kiedy wystąpił w „You Can Dance”
Chcę powiedzieć, że ten młody człowiek zawdzięcza sobie to wszystko dzięki uporowi i determinacji I bardzo dobrej znajomości języka polskiego.
W pierwszej edycji You Can Dance nie zakwalifikował się Damian. Uzyskał ogromne poparcie i zrozumienie problemu.
Ciekawa jest rzecz, że głusi, którzy żyją w Getcie wstydzą się migać. Damiana pytają jak jest w języku migowym np: cześć. Chcą poznać kilka słów w jego języku.
Dzięki uporowi i integracji wszyscy go polubili. Ludzie do Damiana życzliwie uśmiechali się. Witali się nim pytali się o znaki migowe. Mówili mu super jesteś, podziwiali go.
Ci, którzy nie znają języków migowych podam ze Damian migał SJM, czyl oficjalnymi Polskim Migowym. Sukces Damiania pomiejsza IPJM bo migał w SJM (dla IPJM to obcokrajowiec).

Nie chodzi o to żeby wszyscy głusi uczyli się tańczyć. Istotną rzeczą jest integracja. To dzięki niej odniósł sukces. Mógł tańczyć gdzieś w zakamarku. Damian czuł się takim samym człowiekiem jak słyszący i bardzo dobrze. Świat Ciszy potrzebuje takich ludzi.
Damian Mozę zrobić więcej. Może włączyć głuchych w czynną kulturę. To prawda ze wielu głuchych jest uzdolnionych. Żyją natomiast zamknięci i nie mogą się przebić ze swoją sztuka. Przykład integracji ze Damiana pokazuje ze możliwy jest skok niesłyszących na same szczyty.

Ps : Chcę w Imieniu Swoim i innych Głuchach oraz Damiana podziękować TVN za to ze docenili jego zaangażowanie.




http://glusi.cba.pl/piasek

Swiat Getta Głuchych - Swiat Rasistow

Komentuja podobnie roznie,ze Głuchy nie jest Polakiem.

Czy Daniel Piasek tez ta myslal ? Odp: NIE





http://img411.imageshack.us/img411/9885/codapolkaew5.gif



http://rapidshare.com/files/108807406/Uwaga.Damian.Piasek.PL.TvRip.XviD-P_J.part1.rar
http://rapidshare.com/files/108793579/Uwaga.Damian.Piasek.PL.TvRip.XviD-P_J.part2.rar
pass: Parker

Życiowe potrzeby w jakim migowy ? Polski Migany nie zaspakaja potrzeb Głuchego? PJM IPJM

Życiowe potrzeby w jakim migowym ? Polski Migany nie zaspaka
Polski Migany nie zaspakaja potreb głuchego ? SJM NJG PJM




Życiowe potrzeby w jakim migowym ? Polski Migany nie zaspakaja potreba głuchego ? SJM NJG

Nieużytecznym, bez korzyści niepraktycznym zbędnym niefunkcjonalnym zbytecznym nieprzydatnym niewygodnym Takimi określeniami określają IPJMowcy Polski Język Migany. Przeciętny obserwator widząc przed ich nazwiskami „profesor” myślą ze piszą dowody i prawdę. Im chodzi tylko o to by Rząd RP dal im fundusze. Trzeba winić IPJM, bo kaleczą Głuchego. Przez IPJM głuchy nie czuje mobilizacji do nauki. IPJM obiecuje im gruszki na wierzbie.



Tak działa propaganda. Takich i podobnych określeń w Sieci Internet można zobaczyć mnóstwo. Najczęściej stoi przed nim wyraz „Zupełnie”, lub bez wartości.

Zanim odpowiemy sobie na te pytania zastanówmy się, kto robi te wpisy? Może nauczyciele ze szkół dla niesłyszących? Albo Ministerstwo Oświaty a może PZG albo inni Dyrektorzy i Pedagodzy?

Tego omawiać nie będę, bo wcześniejszym artykule udowadniałem, że językiem praktyczniejszym jest System Języko-Migany w szkolnictwie. Ponieważ ma znacznie więcej synonimów. Gdyby robić edukacje dzieci głuchych tylko językiem NJG poziom byłby na poziomie 2 klasy podstawowej. Ani Definicji ani Tez ani teorii tłumaczyć się nie da w Naturalnym języku migowym, bo nie ma na to znaków.
Każdy język Migowy (twór sztuczny) to system umownych znaków, za pomocą, których można wyrazić język mówiony.
Zarzucanie ze SJM jest tworem Sztucznym mija się celem. Ponieważ każdy język migowy jest sztuczny. Nawet Naturalny język Migowy to w 70 procentach zapożyczenie znaków migowych, od SJM. Wiele znaków uważa się, jako naturalne np: alfabet. One pochodzą z Polskiego Systemu Miganego

Wracamy do tematu czy Polski Migany (SJM) jest nieużyteczny w życiowych potrzebach głuchych.
Szkolnictwo nie jest potrzebą? Gdyby nie ten twór dzieci głuche nie poszłyby do szkoły. A dzięki SJM nauczanie odbywa się na wysokim poziomie.
Po skończeniu Szkoły powinna być praca. Zakładam, że Głuchy ma potrzebę pracy. W środowisku Głuchych jest przekonanie ze głuchy nie powinien pracować. Dobrym sposobem uzyskania stałego dochodu(zasiłku zapomogi) jest mówienie: „ja nie rozumieć polski”. Nie rozumiesz to nie nadajesz się do pracy. Często jest udawany, że nie znam języka, bo nie chce pracy.
Rozpatrzmy wariant, że znajdzie się osoba, która chce pracować. Jedynym językiem komunikowania się słyszącej z głucha będzie język SJM. W łatwy sposób można dać polecenia. Można też łatwy sposób wyszkolić kadrę, która będzie mogła porozumieć się z głuchymi. 10 Lat głusi uczyli się w Szkole języka Polskiego Miganego to nie powinien być problem.
W pracy jest przydatny, bo opis czynności lub maszyny potrzebny będzie rozbudowany język polski (zaimki:do, w itd.) Pracodawca mogły łatwo ocenić znajomość wiedzy i przydatność głuchego.
Podobnie będzie w urzędach. Często w Prasie w Internecie słyszy się ze urzędnicy uczą się Języka Migowego. Wiadomo ze jest to język SJM a nie NJG. Niektóre miasta już wyszkoliły urzędników z znajomością podstawową Polskiego Miganego. Jeśli Ci tłumacze nie życiową potrzebą to, co w takim razie jest. Wszelkie Urzędy typu Skarbowe, ZUS-owe, Miejskie czy Wojewódzkie mogą tam być pracownicy tłumacze języka migowego.
Zajmiemy się rozrywką Informacją dla Głuchych. Chyba od 20 lat regularnie w TV1 i TV2 są tłumacze, którzy na szybkiego tłumaczą codzienne wiadomości i filmy.( Pewnie dla głuchego jest oglądać filmy z napisami) Pismo to nic innego jak SJM. Z tą różnicą, że w SJM jest druk rękoma a gramatyka polska jest identyczna, co w mowie. Do nie dawna było to jedyne źródło informacji. Nie każdy głuchy ma w domu Internet. Telewizor wideo prędzej. Życiowa potrzeba informacji jest zaspokajana Tworem Sztucznym Polskim Miganym SJM.

Oprócz tego, że uczą się urzędnicy to dochodzi do tego ze Policjanci również wysyłani są na kursy Języka Migowego. Oczywiście na język SJM. Innych nie organizuje się. Życiową potrzebą może być zgłoszenie problemu organom ścigania, lub powiadomienie organów, że to mi się dzieje krzywda. I tu potrzeby głuchych są zaspakajane. Kto nie widział filmu „niemy protest” to może zobaczyć jak młodzież elegancko miga w SJM. Przystępują do Matur w SJM.
Życiową potrzebą Głuchych może być religia. Wyznania, które znam wyposażają swoich kaznodziejów Kaplanów w język migowy, jakim jest SJM. Kościoły wyznaniowe wprowadzają nowe znaki migowe, których nie ma w słowniku ani w NJG. Wszystko po to żeby zaspokoić potrzeby życiowe głuchych. Większości większych miasta odbywa się [b]msza święta[/b]. Również w Polskim Miganym (SJM) migają: Świadkowie Jehowy, Adwentyści, Zielono Świątkowcy a nawet Muzułmanie.
Przechodzimy do następnego działu Kształcenie pozaszkolne. Na przykład kursy zawodowe dla głuchych. Można organizować wiele szkoleń, ale nie ma tłumaczy zbyt dużo. Załóżmy ze głuchy chce zrobić Prawo Jazdy. Pytania egzaminacyjne są w języku polskim. Na takich kurach nie będzie uproszczeń jak na Maturze, że głuchy nie rozumie polskiego. Pytania będą zawsze w języku polskim, nigdy nie, w NJG. Takich szkoleń jak na prawo jazdy mogło być więcej. Podstawa to głuchy musi rozumieć język polski. W tym języku szkolenia będą. Głuchy na kurach będzie musiał się czasem nauczyć działanie maszyn obsługę i BHP. To wszystko musi być w języku polskim, bo do tego są podręczniki a instruktor wie czy głuchy to rozumie i odwrotnie.
Życiowa potrzeba jest wtedy, gdy głuchy musi udać się do Lekarza. Zwykłe zarejestrowanie w okienku stwarza pewien problem. Naprzeciw wychodzą lekarze i panie przy okienku. Takie i podobne potrzeby w Języku SJM (Polskim Miganym) może załatwić.
Walka o to ze głuchy chce mieć inny obcy, jako urzędowy nie jest przez Słyszących akceptowany. Głusi żyją w odosobnieniu Tzw. Polskim Getcie dla Głuchych. Teoretycznie mogą gdybać ze gdyby było więcej tłumaczy migowych niesłyszący wiedziałby by ze w tym np. barze zamówi dwa piwa w języku migowym. Bez tremy i nerwów. Potrzeba integracji jest duża do zrobienia. To wszystko zależy od głuchych.
Jeśli życiową potrzebą głuchych jest opowiadanie kawałów w NJG to odpowiem im tak, że Słyszący tez opowiadają kawały wykorzystując mimikę i gesty. Opowiadając kawał nieświadomie używa Naturalnego Języka Gestów. Naprawdę używa języka potocznego. Nikt nie zabroni używania przy kawie używania języka NJG. Też będzie to język migowy, ale potoczny.
Miedzy głuchymi nie ma znaczenia, jakim językiem posługują się głusi. Między słyszącym a głuchym ma znaczenie i tu będzie obowiązywał polski język. Tak samo jak książki Gazety czy nawet strony www są w języku polskim. Nie istnieje możliwość zamiany NJG na pismo. Głuchy jest Polakiem nie obcokrajowcem. Będzie podlegał pod Polskie instytucje a nie autonomie Głucholandie (IPJM)
Potrzeb życiowych jest więcej zaspakajanych Polskim Miganym (SJM).
Proszę o komentarze, co takiego zaspakaja Naturalny Język Głuchych, jakie potrzeby są zaspakajane?
Być może czegoś nie wiem. Jeśli potrzeba ma być taka ze głuchy ma być od urodzenia do śmierci na zasiłku lub na zapomodze to lepszym językiem jest NJG, bo głuchy „nic nie rozumieć”.Jeśli Głuchy ma być obywatelem Rzeczypospolitej w niej żyć rozwijać się kształcić się, mieć cele życiowe i w ogóle być nienapiętnowanym to lepiej znać język polski.(SJM). W wielu sytuacjach i okolicznościach głuchemu okaże się przydatny język polski.
W przyszłości w tym językiem SJM może być samodzielny. Z NJG nic nie załatwi nic nie zrobi. Wiec, o jakie potrzeby życiowe chodzi głuchym?




http://img185.imageshack.us/img185/847/olcialysagj6.gif

Który jezyk Migowy moze byc wykladowym w szkole urzedzie,...

Który język Migowy może być wykładowym w Szkole Urzędzie,...
SJM PJM ktory język może posłużyć do kształcenia głuchych

Dlaczego Język Naturalny Głuchych nie zostanie wprowadzony do szkół? W Internecie są tylko błędne informacje na temat języka migowego. Po pierwsze rzadko idzie doczytać ze jest kilka języków migowych. Które ścierają się udowadniając, który jest lepszy? Zazwyczaj robi to IPJM, który wprowadza wokół siebie dużo zamieszania i nieprawdy. Zwolennicy IPJM-u język migowy głuchych określają go w skrócie PJM. Wyjaśniłem to ze nazwa „Polski” jest potrzebna z innych względów prestiżu i propagandowym, że to głusi używają języka polskiego. W swoim blogu nie nazywam NJG „pejotemem”. Raz że nie jest to polski język. Ma inną gramatykę. („Jutro pójdziemy do szkoły” głusi będą migać „My jutro Szkoła”) Nie będę teraz rozwodził się nad różnicami, ale wróćmy do tematu:, W jakim języku Migowym uczyć Dzieci. Zastanówmy się czy da się uczyć i przekazywać wiedze encyklopedyczna w innym szyku? I w Języku, który ma 1000 synonimów.

W Sieci można znaleźć informacje mylne. Robi to IPJM, który wprowadza do społeczeństwa Stach ze krzywdzi się głuchych. Wykłada się im wiedze w języku nieznanym. Sam z początku tak pisałem, że jest to „Polonizacja” głuchych. Zastanawiałem się czy jest inne rozwiązanie. Trzeba wyjaśnić ze Migany „SJM” jest odwzorowaniem polskiego język pisanego. Dosłownie te znaki, które pisze się lub wymawia w SJM miga się. W NJG nie miga się spójników zaimków i czasem czasowników.

Czy takie przedmioty ścisłe jak Chemia, Fizyka, Biologia nadają się do tłumaczenia w języku NJG? Odpowiedź jest jedna. Nie nadają się, ponieważ nie mają tyle synonimów, co w polskim języku pisanym. Poza tym zmiana szyku słow. w zdaniu zmienia regule tezę definicję w chemii. Mało jest definicji, które można powiedzieć własnymi słowami. Sama regułka jest dla głuchego nie zrozumiała. Ponieważ mowa jest w niej o czymś, czego głusi nie widzą i nie rozumie. Można regułkę przetłumaczyć na język niemiecki czy angielski, bo w tych językach są podobna ilość znaczeń. Jeśli nie ma słowa to po prostu zapożycza się słowo z innego języka. Przestawienie choćby przecinka zmienia sens zdania. Przy tezach definicjach jest to nie dopuszczalne.
W latach 60-tych opracowano sztucznie język migowy, który pozwolił i przywrócił na wysokim poziomie nauczanie głuchych. Język jest z całkowitą Polską gramatyką. Znacznie bogatszą w znaki i synonimy. Ponieważ SJM (PJM) nie wykorzystuje przestrzeni. Znaki migowe pokazuje się ściśle określony sposób. W NJG jest duża swoboda, ale powoduje to ze głuchy nie nabywa nowych słow. Takie Systemy Jezyko-Migane mogą liczyć nawet powyżej 7 tysięcy znaków migowych. To dużo z porównaniem z NJG, bo on ma ok. 1000 synonimów a niewiele ze osoba słysząca zna ich kilkanaście tysięcy.

Czyż, więc jest możliwe na nauczanie dwujęzykowe lub trzyjęzykowe głuchych? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno większe odnoszą korzyści, gdy uczyli się od najmłodszych miesięcy polskiej gramatyki. Później też będą ją rozumieć. Zawsze będą się ocierać o sztukę i kulturę polską. Książki Filmy z napisami, gazety itd., Jeśli od najmłodszych lat wcielali i uznawali język migowy z polską gramatyką szło im i robili lepsze postępy od rówieśników. Tylko taka wiedza książkowa jest języku polskim i będzie możliwa do poznania przez głuchych.
Jeśli znajdziemy informacje, że „nauczyciele nie znają lub nie chcą się uczyć NJG to jest to nieprawda szerzona przez IPJM. Pedagodzy dobrze rozumieją naturalny język migowy. Muszą głuchym osobą wprowadzić wiedzę na wysokim poziomie. Wiedzy nie można przekazać językiem, który ma 1000 słow., Dlatego w dziedzinie szkolnictwa, kształcenia, ale i też w językiem urzędowym u lekarza jest System jezyko migany.






Polski Język Migany (migowy) jest zawsze z Poską Gramatyka. Inna nazwa PJM to SJM.
Glusi uzywają Naturalnego Języka Głuchych. w skócie NJG
Jeśli zobaczycie inaczej na innych stronach www,to jest tam błąd.
Błędy te wprowadza IPJM.


http://img186.imageshack.us/img186/5105/fabisiakfaszby4.gif
.

miganie na ulicy

W dużych miastach takich jak Wrocław, język migowy migających głuchych na ulicy lub w instytucjach publicznych jest czymś naturalnym i ludzie nie zwracają na to uwagi. Inaczej się przedstawia miganie w małym miasteczku lub na wsi. W małych miejscowościach ( powiedzmy do 10tys. mieszkanców) widok migających budzi sensacje u słyszacych a zwlaszcza u dzieci. Przekonałem się o tym jak przyjechałem w odwiedziny do kolegi mieszkającym w małej mieścinie. Przed wyjściem na spacer z jego domu kolega mnie pouczyl abyśmy migali kiedy wokół nie będzie żywej duszy. Na moje pytanie czy się wstydzi migać? odparł że tylko w swoim miasteczku, bo ludzie go znają i jest uwazany za poważną osobę, a miganie może porównać go do pajaca. Więc ze sobą konspiracyjnie migaliśmy konspiracja niestety nie udała się, ktoś nas zauważył. Kolega był troszkę kiedy zebrała się mała grupka gapiów i na mnie był troszkę . Ponieważ ja dobrze normalnie mówię i migam językiem migowym tzw SJM, więc zacząłem jednoczesnie mówić na głos i migać do kolegi mało znaczącą sprawę. O dziwo, gapie popatrzeli i sobie poszli, zrozumieli że my jesteśmy tacy sami jak oni, że rozmawiamy o tych samych sprawach życiowych co inni. Kolega był zdziwiony czemu nagle gapie odeszli, wytłumaczyłem mu że troche trzeba znać się na psychologi ludzkiej. A tak na marginesie; trwa walka wśrod nas ludzi "świata ciszy" który język migowy uznać za oficjalny w Polsce, są zwolenicy PJM i SJM. Dylemat jest trudny za i przeciw. Po przeczytaniu na forum gazeta.pl http://forum.gazeta.pl/fo...0085&a=76634514 zrozumiałem że jednak SJM jest korzystniejszy dla nas, choć wymaga więcej wysiłku w edukacji myślowej.

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=644&w=75950085&a=76634514





Czasem z językiem migowym sa zabawne sytuacje na ulicy. Wiadomo ze w naturalnym języku migowym są czasem używane takie znaki które słyszak opacznie zrozumie. Opowiadał mi znajomy (w tym czasie miał 18 lat) który uczył się w szkole specjalnej dla nieslyszacych w Wejherowie. Podczas wycieczki do Krakowa on ze swoim kolegą klasowym w dwójke wałęsali się po ulicach Krakowa i migali. Zauważyli że im bardzo się przygląda jakiś facet i się do nich uśmiecha. Oni pomyśleli że on chyba jest "głuchy" z Krakowa i ich obserwuje. Podeszli do niego i zapytali sie na migi która jest godzina, on zrozumiał, pokazał zegarek. Więc oni zamigali pytając się czy on jest "głuchoniemy" z Krakowa? on śmiał się i kiwał głową że tak (pomimo że migów nie rozumiał). Więc znajomi z Wejherowa odpowiedzieli w migach facetowi że oni sa na wycieczce z Wejherowa. Wiadomo jak się miga miasto "Wejherowo", znak gestu jest podobny do "alkoholu" Facet zrozumiał że oni chcą się napić wódki i ich zaprasił do pobliskiej restauracji, udawając że ich rozumie co migają, bo śmiejąc sie i przytakując głową. W restauracji postawił im 2 "setki" wódki, no ale szczęsciem że oni stanowczo odmówili, bedac uczniami na wycieczce. W restauracji zorientowali się że facet jest słyszącym reporterem, bo facet im pokazał legitymacje. Pomyśleli że on ich zachowanie opisze w gazecie i szybko sie pożegnali. W późniejszym czasie dowiedzieli się od "nieslyszących krakowiaków" że to był "pedzio" A tak na marginesie chciałbym dodać że znak migowy miasta Wejherowo (uderzanie dłonią w szyję) nie wiąże się z alkoholem, lecz z historią miasta Wejherowa, podobno było to związane ze scinaniem głów toporem, czyli dłoń symuluje topór uderzający w szyje porównując do popularnych gestów migowych na alkohol.


Temat Miganie na Ulicy podaba mi się. Niestety żaden głuchy nie pisał na temat. Szkoda, że wiekszość głuchych chciało zwrócić uwagę że język jakim się posługują Jest Naturalnym a inny sztuczny. Ile razy trzeba to tłumaczyć że dwa języki są sztuczne. Ten jezyk którym Wy Głusi w Polsce poslugujecie się jest najmlodszym jezykiem w Europie. Powstał dopiero w latach 90-tych. Wcześniej, gdy nie było Internetu i Telewizji głusi migali róznie. Na zlotach, obozach głusi wymieniali sie znakami i w miare ujednolicił się w calej Polsce.

Jeśli rodziciom słyszącym (nie znających j. migowego) urodzi sie dziecko głuche. Rodzic wymyśla znaki umowne aby komuniować się z dzieckiem. Nawet ten język nie jest naturalnym. To są umowne znaki miedzy mamą a córką. Często dzieci głuche wiedzą czego żąda albo chce mama. chociaż nie używają języka migowego. Potem dziecko idzie do szkoły . Uczy się od głuchych następnego języka migowego . W szkole uczy się Polskiego jezyka Miganego (SJM). I te wszystkie języki są sztuczne. Są znakami umownymi. Nie ma co się kłócić, bo i tak gdy jest koniec edukacji dorosłe dziecko Miga Hybrydą!

Olke bardzo lubię , ona pisze mądre rzeczy. Filmy robi na zlecenie IPJM-u. Nie będę poruszał temat IPJM. Kto chce może poczytać o IPJM u mnie na blogu. Możecie kiedyś spotkać napis na Plocie drewnianym "Dupa". Dotkniecie napisu ale to będzie kawałek drewna. Nigdy nie bedzie pupą. Olka jest mądra dziewczna i wie, że to są SYSTEMY ZNAKÓW UMOWNYCH . W NJG i PJM jest Systemem znaków, jest sztuczny( tu i tu). Różnica jest w gramatyce. Zostawiamy Gramatyke wracamy do Migania na Ulicy.




Jednego posta napisałem . On był o "przestrzeni znaków". Dzisiejszy będzie o ciszy znaków. W świecie 'Słyszaków' panuje zasada spokoju i ciszy. Nie wolno hałasować i tarabanić. W mieście nie mogą samochody używać klaksonów. Znaków nie ma Takich, ale jest to nie pisany kodeks miast i ludzi.
Spróbuje to wytłumaczyc dwoma przykładami..
Wyobraźcie sobie, że ja i pan ' bumerang' migamy sobie w SJM na dworcu głownym we Wroclawiu. Każdy podróżny pilnuje swoich bagaży, pociągu, godziny odjazdu itd. Miganie nie jest dziwolągiem, cudem świata. Już nie zwracam uwagi na to ze ktoś ma kolczyk w Nosie. Nie patrze ze ktos ma zielone włosy zafarbowane. Chętnie poparzę na dziewczynę, która ma mini spódniczke i ładne nóżki. Miganie z panem 'bumerangiem' nie byloby atrakcją, żeby oczu nie oderwać. Co krok dziwne rzeczy się dzieją.

Nie jestem logopedą i nie potrafię tego fachowo nazwać. Chcę poruszyć wątek o wydawaniu głosu głuchych z wadą wymowy. Wspomniałem, że wszędzie panuje niepisana zasada Ciszy. Gluchy wypowiada głośno niepełne lub "urwane słowa". Te dzwięki (mowa) sprowadza na nich masę gapiów. Jak zrobicie to wasza sprawa. Pamiętajcie, że w miejcach zaludnionych(stloczonych) lepiej jest nie używać glosu. W takich sytuacjach moze was glusi z wadą wymowy spokać krzywda. Nie dlatego, że migacie ale dlatego że "naruszacie spokój". Pisze to o sytuacji gdzie są tłumy ludzi. Na czole ani opaski na ramieniu nie masz , że jesteś głuchy i masz wadę wymowy. Mimika głuchego moze (nie musi) też wydawać się jak wariata. Pierwsze 3 sekundy które was zobaczy może przyjść do glowy wszystko.

Wrócę jeszcze do Polskiego Języka Miganego (SJM). On ma zaletę, którą Wy uważacie za wadę. Ten język nie wykorzystuje przestrzeni. To jest jego zaleta w dużych agromeracjach miejskch. Lepiej jak zobaczycie to na Forum alldeaf niz potem w sytuacjach rzeczywistych .( Zdenerwowanego wariata "Slyszaka".) Mozna wiele takich sytuacji ominąć. Musicie byc Glusi przygotowani, że komuś w danej chwili może to przeszkadzać. Wiekszosc ludzi was rozumie, ale mogą być wyjątki. Wróce do odmiany jezyka ktory wy nazywacie SJM.
http://www.youtube.com/v/JKyTwVSOW7o
Jesli ktoś zobaczy taki język jak na tym filmie. Będzie wiedział, że jest to język migowy. JA Wiem, co to jest jezyk przestrzenny ale milionom innych Polaków nie wie i nie będzie wiedzieć. Jeśli wy pokażecie "dziwną" minę to człowiekowi może wydać się że jesteśćie wariatem. Dlatego że on nie raz widział jezyk migowy w TV (bez min i przestrzeni) On nie będzie wiedział , że jest to odmiana języka migowego. Na drugim "Swiecie Forum" ten jezyk nazywają językiem Motyli. Słyszak jeśli widzi gesty i wymowę równoległe to uznaje to za język. Podsumuje to że warto uczyć się dwóch języków migowych. Normalny człowiek nie śmieje się z czyjeś choroby. Zobaczy głuchego to zrozumie że komunikuje się za pomocą rąk. Zrozumcie slyszaka, on nigdy takich miniki nie widział.

Pewnie wy glusi sami zauwazacie tradycje. Np W Kosciele tam obowiązje całkowita cisza i obowiązek schudnego ubioru. Będa miejsca Glusi w ktorych nie beda wam pobłażać.

Wroce jeszcze raz do tego filmiku z Klasyką języka Miganego. Jesli bym pokazal kilka sekund tego filmu obojętnie jakiemu czlowiekowi na swiecie powie, ze to jest jezyk migowy. Ale kilka sekund wyrwane z Naturalnego Jezyka migowego tego samego powiedziec nie powie każdy, że jest to jezyk migowy.
http://www.youtube.com/v/JKyTwVSOW7o
Wadą tego języka jest taka że go nie dopracowano. Zacząto go opracowywać w latach 60-ch. W latach 80 zostawiono go z dwoma tysiącami znaków. Myślano wówczas że jest to liczba wystarczająca. Dzisiaj podaje się w TVN że on ma 7000 znaków miganych. Jest to wieksze kłamstwo niż te o które głusi protestują w "niemym proteście". Jakoby w Szkołach migali tylko SJM-ie. Migają w SJM ale gdy brakuje im słowa przechodzą automatycznie na Naturalny Jezyk Gluchych. Od Dobrego Tlumacza języka Miganego wymaga się tylko od niego 1000 znaków(a to jest wielkie gówno). Dlatego moje tak wielkie zaintersowanie Hybrydą.

Ps:W pewnych sytuacjach na ulicy (na chodniku) korzystniejsze może być używanie jezyka miganego.(SJM)


Jednego posta napisałem . On był o "przestrzeni znaków". Dzisiejszy będzie o ciszy znaków. W świecie 'Słyszaków' panuje zasada spokoju i ciszy. Nie wolno hałasować i tarabanić. W mieście nie mogą samochody używać klaksonów. Znaków nie ma Takich, ale jest to nie pisany kodeks miast i ludzi. Spróbuje to wytłumaczyc dwoma przykładami.. Wyobraźcie sobie, że ja i pan ' bumerang' migamy sobie w SJM na dworcu głownym we Wroclawiu. Każdy podróżny pilnuje swoich bagaży, pociągu, godziny odjazdu itd. Miganie nie jest dziwolągiem, cudem świata. Już nie zwracam uwagi na to ze ktoś ma kolczyk w Nosie. Nie patrze ze ktos ma zielone włosy zafarbowane. Chętnie poparzę na dziewczynę, która ma mini spódniczke i ładne nóżki. Miganie z panem 'bumerangiem' nie byloby atrakcją, żeby oczu nie oderwać. Co krok dziwne rzeczy się dzieją. Nie jestem logopedą i nie potrafię tego fachowo nazwać. Chcę poruszyć wątek o wydawaniu głosu głuchych z wadą wymowy. Wspomniałem, że wszędzie panuje niepisana zasada Ciszy. Gluchy wypowiada głośno niepełne lub "urwane słowa". Te dzwięki (mowa) sprowadza na nich masę gapiów. Jak zrobicie to wasza sprawa. Pamiętajcie, że w miejcach zaludnionych(stloczonych) lepiej jest nie używać glosu. W takich sytuacjach moze was glusi z wadą wymowy spokać krzywda. Nie dlatego, że migacie ale dlatego że "naruszacie spokój". Pisze to o sytuacji gdzie są tłumy ludzi. Na czole ani opaski na ramieniu nie masz , że jesteś głuchy i masz wadę wymowy. Mimika głuchego moze (nie musi) też wydawać się jak wariata. Pierwsze 3 sekundy które was zobaczy może przyjść do glowy wszystko. Wrócę jeszcze do Polskiego Języka Miganego (SJM). On ma zaletę, którą Wy uważacie za wadę. Ten język nie wykorzystuje przestrzeni. To jest jego zaleta w dużych agromeracjach miejskch. Lepiej jak zobaczycie to na Forum alldeaf niz potem w sytuacjach rzeczywistych .( Zdenerwowanego wariata "Slyszaka".) Mozna wiele takich sytuacji ominąć. Musicie byc Glusi przygotowani, że komuś w danej chwili może to przeszkadzać. Wiekszosc ludzi was rozumie, ale mogą być wyjątki. Wróce do odmiany jezyka ktory wy nazywacie SJM. http://xstrefa.info/cgi-bin/nph-proxy.pl/010110A/http/www.youtube.com/v/JKyTwVSOW7o Jesli ktoś zobaczy taki język jak na tym filmie. Będzie wiedział, że jest to język migowy. JA Wiem, co to jest jezyk przestrzenny ale milionom innych Polaków nie wie i nie będzie wiedzieć. Jeśli wy pokażecie "dziwną" minę to człowiekowi może wydać się że jesteśćie wariatem. Dlatego że on nie raz widział jezyk migowy w TV (bez min i przestrzeni) On nie będzie wiedział , że jest to odmiana języka migowego. Na drugim "Swiecie Forum" ten jezyk nazywają językiem Motyli. Słyszak jeśli widzi gesty i wymowę równoległe to uznaje to za język. Podsumuje to że warto uczyć się dwóch języków migowych. Normalny człowiek nie śmieje się z czyjeś choroby. Zobaczy głuchego to zrozumie że komunikuje się za pomocą rąk. Zrozumcie slyszaka, on nigdy takich miniki nie widział. Pewnie wy glusi sami zauwazacie tradycje. Np W Kosciele tam obowiązje całkowita cisza i obowiązek schudnego ubioru. Będa miejsca Glusi w ktorych nie beda wam pobłażać. Wroce jeszcze raz do tego filmiku z Klasyką języka Miganego. Jesli bym pokazal kilka sekund tego filmu obojętnie jakiemu czlowiekowi na swiecie powie, ze to jest jezyk migowy. Ale kilka sekund wyrwane z Naturalnego Jezyka migowego tego samego powiedziec nie powie każdy, że jest to jezyk migowy. http://xstrefa.info/cgi-bin/nph-proxy.pl/010110A/http/www.youtube.com/v/JKyTwVSOW7o Wadą tego języka jest taka że go nie dopracowano. Zacząto go opracowywać w latach 60-ch. W latach 80 zostawiono go z dwoma tysiącami znaków. Myślano wówczas że jest to liczba wystarczająca. Dzisiaj podaje się w TVN że on ma 7000 znaków miganych. Jest to wieksze kłamstwo niż te o które głusi protestują w "niemym proteście". Jakoby w Szkołach migali tylko SJM-ie. Migają w SJM ale gdy brakuje im słowa przechodzą automatycznie na Naturalny Jezyk Gluchych. Od Dobrego Tlumacza języka Miganego wymaga się tylko od niego 1000 znaków(a to jest wielkie gówno). Dlatego moje tak wielkie zaintersowanie Hybrydą. Ps:W pewnych sytuacjach na ulicy (na chodniku) korzystniejsze może być używanie jezyka miganego.(SJM)

Nie myśl, że się czepiam Ciebie. Dla mnie to są suche treści. Użyłeś frazy „książkowego języka”. Oglądałeś film „niemy protest” widziałeś, jakim językiem uczniowie migali? Jest to język urzędowy, był i zawsze będzie. MikaEj. Nie ma kraju na świecie żeby tłumacz języka migowego mówił innym szykiem lub miał buzie zamkniętą. Czesi mają gramatyką prawie identyczna jak polska, ale nie mają takiego problemu.
To prawda, że kiedyś nauczyłem się systemu. Nie interesowali mnie głusi i nie interesują. Natomiast zainteresowało mnie zwalczanie się ludzi.(Nienawiść, którą nazwałem Rasizmem.)
Wystarczyło mi dosłownie kilka dni żeby zrozumieć ze coś kryje się. Nie myliłem się.. Stał za tym IPJM...
Teoria IPJM jest taka ze głuchy ma być głupi.
IPJM nie robi książek typu Josefa Garcii “Sign with your baby”
Dzieci szybciej pokazują gesty niż mówią.
http://pl.youtube.com/v/ov48l8ZOMnU
Wikipedia to są wpisy internautów. Zobacz sobie publikacje same prezesa Tomaszewskiego. Są po to żeby z mocnic IPJM nie nauczyć głuchego. Dwa są to błędne wpisy. Domena www.pjm.pl jest zajęta przez Ministerstwo Oświaty i utajniona. Każdy instytut( stowarzyszenie) chciałoby mieć domenę internetową pjm.
Przyczyna jest taka, że Matka nie uczy gestów. Bo sama nie zna.
Nie rozwiąże problemu zapisanie się na kurs języka migowego. Na kursach są zdania np.” Proszę pokazać książeczkę ubezpieczeniową” lub „książeczka jest nie ważna” Takie zdania nie są dla niemowlaka.

Rasistowski IPJM nie będzie uczuł. Jakby chciał uczyć zrobiłby tanim kosztem np. stworzyłby strony internetowe o PJM. Tego nie zrobi, bo im zależy na pieniądzach z Unii Europejskiej.
O Temu zbrodniarzowi robiłem Bloga i poświęciłem Forum
Rasistowski IPJM nie będzie uczuł. Jakby chciał uczyć zrobiłby tanim kosztem np. stworzyłby strony internetowe o PJM. Tego nie zrobi, bo im zależy na pieniądzach z Unii Europejskiej.
http://ipjm.blogspot.com/
http://migowy.i-fora.net/

Nie używam PJM do Naturalnego języka Głuchych NJG. Tak nie jest Polski. Nie kupisz słownika migowego żeby przed słownikiem nie pisało: słownik POLSKIEGO języka Migowego. (Wiadomo ze jest to SJM a nie NJG)
Naturalny (Narodowy) Język Głuchych to jest 70% Systemu, 20 procent języka Domowego i 10 % mimiki.
SJM to 95 % system, 4 % domowego i procent mimiki

Problem jest taki ze Głusi nie znają synonimów. Utrudnia im to Naturalny Język Głuchych. Ma nieograniczoną liczbę znaków, ale nie SYNONIMÓW. Powinno być około 7 tysięcy . http://www.sjm.yxe.pl/
Nie ma tyle. Przyczyna jest NJG. Blokuje Czesi mają podobną gramatykę a głusi http://pl.youtube.com/v/40zHHAfEo7I
Kończę. Posłuchaj MekeEJ. Głuche, które poznały Biegle język polski nie migają w NJG. Zobacz na Olcie. Ona miga Hybrydą.
Skoro wygodniej jest Głuchej migać w Hybrydzie. Nie dziw się ze Słyszący nie będą się tego uczyć. Na pewno nie będą za to płacić. Kurs na Naturalny Język Głuchych musiałby trwać 5 lat a w PZG kilka dni obejmuje kurs na SJM.
Na tym linku zobacz wpis Bel
http://www.hybryda.yxe.pl/
Tu zobacz odpowiedz kopciuszka IPJM na taki wpis nie pozwoli
Cenzor moderator IPJM Agnieszka Kliczewska
http://www.kopciuszek.yxe.pl/
http://www.maturapl.yxe.pl/
Do chodzi wręcz do absurdalnych sytuacji nie rozumie prostych filmów
http://www.przepraszam.yxe.pl/

PROPAGANDA IPJM Marek Świdzinski PJM

Wysłany: 2008-05-02, 22:40 Głuche niemowlę. Idea dwujęzyczności .


--------------------------------------------------------------------------------

Zainteresowanych nauką języka migowego i poznaniem środowiska zapraszam do lektury świetnego artykułu pana Marka Świdzińskiego. Traktuje on w doskonały sposób nie tylko różnice w rozumieniu języka i w komunikowaniu się, ale również pokazuje jak różnorodne jest środowisko głuchych.



"Charaktery" - Magazyn psychologiczny dla każdego, nr 07/2003,

Autor: Marek Świdziński



Po głuchoniemsku





Głuche dziecko głuchych rodziców nie jest żadnym językowym inwalidą. Przeciwnie, rozwija się emocjonalnie i intelektualnie w tym samym tempie co dziecko słyszące. Językoznawca nazwie głuchym człowieka, który w naturalnym procesie nabywania języka, trwającym kilkadziesiąt pierwszych miesięcy życia, otrzymał pewien język wizualno-przestrzenny (inaczej: migowy), a nie foniczny.



W potocznym natomiast rozumieniu głusi to ludzie z ograniczeniem słuchu, a więc niedosłyszący, ogłuchli lub głusi prelingwalnie (w rozumieniu lingwistycznym). Na przecięciu tych dwu zbiorów sytuować wypada populację Głuchych - mniejszość językową i kulturową wewnątrz słyszącej większości (warto pewnie pisać jej nazwę wielką literą). Nie wszyscy głusi są Głuchymi. Z drugiej strony niejeden słyszący (dziecko głuchych) poczuwa się do bycia Głuchym.



Od zarania dziejów ludzie z ograniczeniem słuchu żyli na marginesie społeczności słyszących. Powodem była bariera komunikacyjna. Głuchy nie słyszał ani nie mówił. Z głuchym nie było kontaktu, zupełnie jak z upośledzonymi umysłowo. Owa bariera rodziła dyskryminację głuchych, jako ograniczonych - tym dotkliwszą, że dotyczyła indywiduów. Nigdzie bowiem głusi nie stanowili zwartej populacji.





Burzenie bariery rozpoczęło się w szesnastowiecznej Hiszpanii. Dwa wieki później we Francji i w Niemczech, a potem w Polsce powstały pierwsze publiczne szkoły dla głuchych. Celem edukacji było nauczenie głuchych mowy, czyli umiejętności, której faktycznie nie mieli. Pierwsze dekady XIX wieku przyniosły we Francji istny wysyp głuchych inteligentów, a nawet intelektualistów. Potem jednak wszystko wróciło do dawnej normy.

Pierwsi nauczyciele głuchych pojmowali ową barierę komunikacyjną opacznie. Sądzili, że głuchy to istota upośledzona, kaleka, wręcz półczłowiek - bo niemający tego, co odróżnia nasz gatunek od reszty świata zwierzęcego: języka. Trzeba zatem dać mu język - dla jego dobra, choćby na siłę. Co gorsza, język i mowę uznano bezzasadnie za jedno i to samo. Edukacja głuchych nastawiona więc była od początku na przywrócenie nieszczęsnym utraconego jakoby skarbu, jakim jest mowa. I oto jesteśmy u źródeł doktryny oralizmu, która skierowała nauczanie głuchych na ślepy tor: głuchy ma mówić; głuchy ma czytać z ust; głuchy nie ma prawa porozumiewać się inaczej.



W paryskiej szkole Augusta Bébiana czy w warszawskim Instytucie Głuchoniemych księdza Jakuba Falkowskiego (założonym przezeń w 1817 roku) uczyli także głusi nauczyciele - nie po francusku i nie po polsku, tylko "po głuchoniemsku". Ale w historii edukacji głuchych był to odosobniony, trwający kilkadziesiąt lat epizod. Zatriumfował oralizm - doktryna niezwykle żywotna, przynajmniej w Polsce.



Z punktu widzenia lingwisty wszystko wygląda inaczej. Istota ludzka rodzi się z naturalnym otwarciem na język. Nie mają racji ani natywiści, którzy już w antyku uważali, że język jest wrodzony, ani ich oponenci, którzy utrzymują, że umiejętności językowe są produktem wychowania. Niemowlę przynosi na świat pewną wrodzoną dyspozycję. Szkoła Noama Chomskiego rozwija od kilku dekad koncepcję UG, czyli Gramatyki Uniwersalnej - pewnego schematu "języka w ogóle". To właśnie ów uśpiony język-schemat drzemie w główce niemowlęcia. Niemowlę słyszące rozwija się wśród mowy, słucha i słyszy. To prawdziwy cud, że kilkanaście miesięcy owego zanurzenia w teksty tworzy istotę rozumiejącą i mówiącą - istotę z pierwszym językiem (pierwszy język to ten, który nabywamy automatycznie, bez udziału woli, od otoczenia).





Głuche niemowlę niczym się nie różni od słyszącego. Ono też ma UG w głowie. Ono również czeka na teksty. Jeśli jednak rodzice słyszą, maleństwo tekstów się nie doczeka. Matka i ojciec mówią bowiem do niego, a ono nie słyszy. Kiedy minie sześć miesięcy, włącza się sygnał alarmowy. Może i bez lekarza rodzice postawią diagnozę: głuchota. To koniec... A zarazem początek wielkiego nieszczęścia, jakim jest edukacja oralna.



Oto lekarz-diagnosta śle dziecko głuche do logopedy, żeby je nauczył mówić. Ono tymczasem nie ma języka, którego wyrażenia miałoby artykułować. Komunikacja językowa tego dziecka zacznie się, być może, dopiero wtedy, gdy w przedszkolu specjalnym lub w szkole dla głuchych zamiga do niego niesłyszący rówieśnik. Ale wówczas jest już za późno. Takie dziecko nigdy nie dostanie pierwszego języka. Polski foniczny, który oferuje mu szkoła, to język drugi, obcy.

Niejedna matka kalekiego dziecka podejmie ciężki, wieloletni trud sztucznego uczenia go mowy. W jednym czy dwóch miejscach w Polsce podsuną jej efemeryczną technikę fonogestów. To wymuszanie mowy czasem się udaje. Inni rodzice, którzy chcą, aby dziecko odzyskało słuch (choć przecież nie miało go nigdy), wysyłają je na kosztowny zabieg implantacji. Nikt im jednak przedtem nie powie, że zoperowane dziecko i tak pozostanie prelingwalnie głuche, że implant nie stanowi protezy języka, że czworo na pięcioro implantowanych dzieci ląduje w szkole dla niesłyszących.



Głuche dziecko może mieć szczęście urodzić się w rodzinie niesłyszącej. Jego Gramatyka Uniwersalna, pod naciskiem migania rodziców, przekształca się błyskawicznie w język pierwszy. Są dowody, że naturalne nabywanie języka migowego dokonuje się tak samo jak opanowywanie języka fonicznego. Głuche dziecko głuchych rodziców nie jest żadnym językowym inwalidą. Przeciwnie, rozwija się emocjonalnie i intelektualnie w tym samym tempie co dziecko słyszące. Gdy idzie do szkoły (tej dla głuchych, rzecz jasna), społecznie jest dobrze przygotowane do kontaktu z migającymi, lingwistycznie zaś - otwarte na drugi język, czyli polszczyznę.

Bywa, że język migowy jest pierwszym językiem słyszącego dziecka rodziców głuchych.





Jest wiele różnych języków migowych. Każdy z nich, tak jak języki naturalne, ma słownik i gramatykę (zbiór reguł budowy nowych słów, wyrażeń, zdań), która różni się od gramatyk języków fonicznych. Komunikat migowy nie jest linearny, tylko przestrzenny. Budowanie zdania przypomina odgrywanie sceny w przedstawieniu lalkowym. W artykulacji biorą udział rozmaite części ciała: dłonie, ręce, głowa, twarz, tułów, a nawet narządy mowy. Dla głuchego język foniczny jest bardzo trudny, zarówno jako ów niby-pierwszy dla dziecka słyszących, jak i jako drugi dla dziecka głuchych.



W Polsce oralistyczna szkoła dla niesłyszących od dwóch stuleci (od śmierci księdza Falkowskiego, który nie był oralistą) uczy głuche dziecko od razu języka fonicznego. Dla części dzieci jest to w ogóle pierwszy język, a pierwszym on być nie może, bo się go sztucznie uczy. Szkoła oralistyczna uczy w języku fonicznym, czyli obcym. Język migowy, rodzimą mowę ucznia, toleruje się co prawda, ale go nie rozwija. Nie ma lekcji Polskiego Języka Migowego (PJM), głównie dlatego, że nie znają go nauczyciele. W oralistycznej szkole kadra wcale nie musi biegle migać; jeśli miga, to nie w PJM, tylko w Systemie Językowo-Migowym, który jest wizualno-przestrzenną odmianą polszczyzny (a jeszcze niedawno nie migało się w ogóle). Wyniki nauczania są znacznie gorsze niż w szkołach masowych, a szanse życiowe abiturienta nie dadzą się w ogóle porównać z tymi, jakie mają słyszący.



Oralistyczna szkoła dla głuchych staje się w świecie przeżytkiem. W Polsce, niestety, ten model edukacji jest modelem jedynym, aprobowanym przez oficjalną surdopedagogikę i resort edukacji. Niemal wszystkie szkoły dla głuchych uczą tak, jak opisałem wyżej. Z lingwistycznego punktu widzenia jest to fatalne, tak jak fatalne są rezultaty tego nauczania.





Idea dwujęzyczności w edukacji głuchych opiera się na założeniu, że głuche dziecko musi dostać najpierw język migowy (to zresztą lingwistyczna oczywistość). Dopiero na tej podstawie budować można nauczanie języka obcego, czyli polszczyzny. Rodzinę słyszącą, w której przyjdzie na świat głuche dziecko, trzeba szybko skontaktować z innymi głuchymi, pomóc wejść w język migowy - tak aby od pierwszych lat życia dziecka miała miejsce skuteczna komunikacja. Potem, w przedszkolu i szkole, nie może być żadnych barier komunikacyjnych. Cała kadra - od nauczycieli po kucharki i woźnych - musi migać biegle. Wtedy dzieci rozwiną najpierw swój język rodzimy, czyli migowy. W tym języku będą się uczyć matematyki, historii i biologii. Równocześnie powoli będą poznawać mowę słyszącej większości - najpierw jej odmianę pisaną, jedyną dostępną ich zmysłom. Na mowę przyjdzie czas w trzeciej kolejności. To oczywiście konieczne, bo większość słysząca przecież nie miga.



Edukacja dwujęzyczna, którą w Polsce wdrożyło tylko kilka szkół, stanowi podstawę nauczania głuchych w wielu krajach świata, na przykład w Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Holandii, Francji, a nawet w maleńkiej Estonii. Głuche dziecko, którego rodzice wybrali szkołę masową, chodzi tam w miarę potrzeby z tłumaczem. Głuchy abiturient nie odbiega poziomem intelektualnym od słyszących. W Stanach Zjednoczonych działa od kilkunastu lat Uniwersytet Gallaudeta - wyższa uczelnia głuchych, gdzie studenci słyszący przyprowadzają na zajęcia tłumaczy. Szkół oralistycznych jest coraz mniej. W roku 2001, na kongresie w Brisbane, Światowa Federacja Głuchych potępiła praktyki oralistyczne jako gwałt na kulturze. Nie ulega wątpliwości, że przyszłość polskich Głuchych to edukacja bilingwalna.



Kilkuletnie zaangażowanie Uniwersytetu Warszawskiego w problematykę komunikacji niesłyszących nie spotkało się z najmniejszym odzewem ze strony nauczycieli specjalistycznych szkół. Paradoksalnie, w pracach zespołu naukowego uczestniczyli aktywnie ich głusi uczniowie, a studenci w szkołach bywali regularnie, także po to, by pomóc czasem głuchym przyjaciołom. Ci nauczyciele, którzy się włączyli, byli albo głusi, albo dwujęzyczni. Zwykli nauczyciele po prostu nie widzą powodu, by uczyć inaczej, niż nauczono ich na studiach. Piękny wyjątek to Instytut Głuchoniemych w Warszawie, który od dekady jest pionierem dwujęzyczności. Jego dyrekcja zatrudnia głuchych nauczycieli, pielęgnuje kontakty ze światowymi ośrodkami edukacji niesłyszących, troszczy się o przyszłość absolwentów.





Do dwujęzyczności jeszcze w Polsce daleko. Ale w roku 1998 na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, a potem na Wydziale Psychologii wprowadzono lektorat PJM. Udało się wykształcić sporą grupę osób, z którymi Głuchy zdoła się porozumieć. Część uczestników lektoratu zasiliła zespół naukowo-badawczy. Część uczy PJM w Instytucie Języka Polskiego, wychodząc naprzeciw rosnącemu zainteresowaniu studentów. To właśnie zainteresowanie młodzieży pozwala żywić nadzieję, że era oralizmu w Polsce dobiegła końca. Wkracza oto w świat pokolenie tych, którzy będą propagować idee dwujęzyczności i dwukulturowości.



Źródło: "Charaktery" - Magazyn psychologiczny dla każdego, nr 07/2003, http://charaktery.onet.pl



Autor: Marek Świdziński


Hybryda NJG i SJM ( PJM)

Hybryda PJM i SJM

Osoba która mnie uczyła , była nauczycielem w szkole dla nieslyszących. Przedstawiła się nam, (nie pamietam imienia). Powiedziała, że ma niesłyszących rodziców. Dziś na to wskazuje ze znała też Naturalny Jezyk Gluchych. W szkołach jezykiem wykładowym jest System jezyko-migany.
Zanim nam kursantom pokazała znak migowy . Czytala wiele razy Gestoznak.(cyferki i literki opisujące gest). Dla mnie było to zaskoczenie bo ja już Sytem znałem. Chcialem tylko zaświadczenie. Dziwiło mnie to że tak długo zastanawia się nad znakiem. Uczyła nas a zarazem siebie. Wniosek że migała Hybrydą.

Nigdy nie byłem w Klasie dla Nieslyszacych. Pokazany kawałek filmu "niemy protest" o niczym nie świadczy. Nauczyciele ktorzy uczą tyle pokoleń dzieci naturalnie uczą się jezyka naturalnego Gluchych od samych uczniów. Nie wierze że nauczyciel nawet przygotowaniem SJM-u szybkim czasie nie nauczyl sie PJM-u.
(Nie wiem czy to samo widzicie w tym filmie "niemy protest" Kawelek filmu jest w szkole ale potem jest kurs jezyka migowego.)

Wątpie że Nauczyciele migają czystym SJM-em

Czy tak do końca ?

Dostałem taką wiadomość na PW. Najgorszy wariant to Hybryda.
Przeczy to temu: że najpszym którzy opanowali język polski migają hybrydą.

Stawiam to, że jes to przyczyna zlego uczenia głuchych SJM>


Dla mnie to głuchy wcale nie musi znać Tablicy Mendelejewa ani dobrze Fizyki Kwandowej. Gdy chodziłem do szkoly z Fizyki miałem bardzo dobre oceny . Mineło kilka lat i ja już nic nie pamiętam z tego przedmiotu ani wzorów ani na pamięć wykutych regułek.

pan .bumerang napisał"Obecnie nie wymaga się bezbłednego pisania z gramatyki o ile wypracowanie jest napisane z sensem. To wielki przywilej dla niesłyszacych, ale niestety wypowiedzi uczniów przystepujacych do matury że nie rozumieją pytań to efekt właśnie takiej ulgi w zrozumieniu treści."


Pytania na Maturach są trudne. Nie dziwie się, że nie rozumią pytania . Raz , że nie znają kilkanaście tysięcy synonimów. Nie jest wstanie zrozumiec pytania maturalnego jeśli ma ubogie slownictwo. Ja słyszący dzieciak miałem to samo w młodości. Pamiętam lektóre Mickiewiacza "Grażyna" , ktorą przeczytałem. Na lekcji omawiania dziwiłem się gdzie oni to przeczytali. xDDD ( język był dla mnie wtedy nie zrozumiały)

Wydaje mi się że Nauczyciele bez sensu lecą z materialem szkolnym żeby wyrobić się w czasie. Dla nauczyciela jest nie wazne czy uczeń zna synonimy czy umie migać w SJM. Skończy Głuchy szkołe , fakt miał tablice mendelejewa ale nie umie zamigać w SJM-e prostego zdania. To jest wina nauczycieli bo oni migają hybrydą i spieszą się z materiałem bo taki mają program.

Proszę Pana.bumerang nie mozna od nich wymagać od głuchego żeby identycznie jak my posługiwali się jezykiem . Proste zdania tak. Sam kalecze język polski . Nie sprawia mi problemu zrozumienie pisowni gluchych aby dorównywać poziomem "słyszaka". W szkole powinni kłaść nacisk, zeby gluchy umiał się porozumieć z słyszakiem a nie znał dobrze fizyke kwantową

Podczas pobytu w klubie PZG pewnym wielkopolskim mieście, opowiadał mi starszy głuchy pan o początkach powstawania średnich szkół dla głuchych w Polsce. Wg jego relacji (ja notowałem jego wypowiedzi) powiedział mi że on zalicza się do pionierów co przetarli niesłyszącym naukę w szkołach średnich. Oto jego relacja:
W 1967r (okres rządów komuny) Zarząd Główny PZG po wielu staraniach w ministerstwie oświaty otrzymał zgodę na utworzenie we Wrocławiu pierwszego punktu konsultacyjnego dla niesłyszących i słabosłyszących pracujących, którzy mogliby kontynuuować naukę na poziomie średnim na podbudowie szkół zasadniczych
zaw. w zaocznych technikach mechan. odzież. i elektronicznym ze słyszącymi. Na apel ZG PZG o możliwości kształcenia się osób z wada słuchu we Wrocławiu, do Wrocławia zjechala się z całej Polski najlepsza śmietanka uczniów szkół dla niesłyszących. W sumie zjechało się ich około 40 osób. Po rozmowach kwalifikacyjnych z kierownictwem Wrocławskiego domu kultury zrezygnowało kilku
kandydatów. Przez cały rok szkolny 67/68 w domu kultury prowadzony byl kurs wyrównawczy na poziomie szkoły podstawowej dla słyszących. Prowadzili go nauczyciele szkoły dla głuchych z Wroclawia. Ów pan powiedził mi że w tamtych latach poziom nauki w szkołach dla głuchych był bardzo niski, na lekcjach chemii nie uczono ich wcale symboli pierwiastków i związków chemicznych, niewiedzieli
co to jest tablica Mendelejewa. Na zakończenie kursów odbył się egzamin na poziomie szkoły podstawowej masowej. I znowu kilka kursantów odpadło. Po kursach trzeba było zlożyć egzaminy wstępne do technikum z j. polskiego i matem. i znowu kilka osób nie zdało. Wymieniony pan powiedzial ze egzamin wstępny do technikum j. polskiego podziałał na niego jak kubeł zimnej wody na głowe, po prostu był dla niego szokiem. Był on najlepszym uczniem z j. polskiego w szkole dla głuchych, nie pisał błędów gramatycznych ani ortograficznych, bez wysiłku dostawal oceny b.dobre. Na egzam. wstepnym otrzymał ocenę dostateczny z 2 minusami, choć nie było błędów gramatycznych ni ortogr. to egzaminator podkreślił czerwonym kolorem "fatalny styl" Właśnie to zmobilizowało go do pisania w ładniejszym stylu. W zaocznych tech. lekcje odbywały sie w soboty i w
niedziele a w inne dni od pon. do piatku były konsultacje z profesorami bądź słyszacymi studentami w wrocł. domu kult. Pan powiedzial że po 5 latach nauki czyli 10 semestrów ukończyło w sumie 9 osób czyli 6 abiturientow i 3 maturzystów. W tych czasach nie bylo możliwości aby jakikolwiek uczeń sobie pozwolił na błędy. Musiał pisać z literatury na równi z osoba słyszącą i też dobrze mówić. Osoby nieme bądź słabo mówiące nie miały wcale szans uczyć się w średnich szkołach normalnych. Właśnie na bazie wrocławskich eksperymentów ze
szkołami średnimi zaczeły powstawać specjalne szkoly średnie dla niesłyszących która pierwsza powstała w Wejherowie w 1976r. Obecnie nie wymaga się bezbłednego pisania z gramatyki o ile wypracowanie jest napisane z sensem. To wielki przywilej dla niesłyszacych, ale niestety wypowiedzi uczniów przystepujacych do matury że nie rozumieją pytań to efekt właśnie takiej ulgi w zrozumieniu treści.

Rozmowa z niemowlakiem Pomigaj mi mamo


Dzieci zaczynają mówić później niż są wstanie wyrażać uczucia. Josef Garcia odkrył, że już w pierwszym roku życia można nauczyć słyszące niemowlęta podstawowych znaków języka migowego, a nauka „migania” pozytywnie wpływa na rozwój dziecka.
video
Komunikacja z małym dzieckiem Przeciętne, słyszące dziecko wypowiada pierwsze słowa około 12 miesiąca życia. Badaczka z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego Danuta Mikulska podaje, że: pierwszy świadomy znak można uzyskać już od niemowląt 4-5 miesięcznych, choć najszybsze efekty można uzyskać wprowadzając „miganie” u dzieci 6-miesięcznych, po 14 miesiącach pracy z językiem migowym większość dzieci mówi już pełnymi zdaniami, ok. 18 miesiąca, w ciągu kilku tygodni dzieci potrafią wzbogacić swój słownik o 20-30 pojęć. „Migają” tez pierwszymi pełnymi zdaniami, np. „daj książeczkę o ptaszku”, do 2 roku życia dziecka „miganie” współistnieje z mową, ale zostanie zapomniane jeśli rodzice nie podtrzymają zainteresowania tą formą komunikacji. Postępy w nauce Nauka małego dziecka języka migowego wraz z językiem fonicznym powoduje stymulację obu półkul mózgowych. Lepsza koordynacja półkul sprawia, że dzieci lepiej rozwijają się intelektualnie oraz szybciej uczą się mówić. Istnieje hipoteza, że zmniejsza występowanie dysleksji u dzieci.
Skąd dowiedzieć się więcej o miganiu? Polecamy: książkę Josefa Garcii “Sign with your baby” - niestety nie ma na razie polskiej wersji,
płatne materiały multimedialne ze strony http://sign2me.com (kasety VHS oraz płyty DVD), zajęcie z migania - klub KOKO, ucząc polskiej odmiany języka migowego.
Strona klubu mieści się pod adresem http://migowy.pl. Informacje na temat nauki migania i własne doświadczenia na ten temat proszę umieszczać pod artykułem. Linki na zewnątrz wnoszące wartości merytoryczne nie będą wycinane.


Pomigaj mi mamo

Jest już do nabycia ilustrowany podręcznik języka migowego dla rodziców „Pomigaj mi mamo”. Książka zawiera ponad 420 haseł ujętych w 11 tematycznych grup. Przy każdym z haseł znajduje się opis i rysunek pokazujący sposób prezentacji oraz przykładowe zdania do ćwiczeń zawierające nowopoznany znak i znaki poznane wcześniej. Do książki dołączona jest płyta DVD ilustrująca znaki zawarte w podręczniku.

Koszt samej książki wynosi 35 zł, a w zestawie z płytą 50 zł. W celu nabycia podręcznika należy przesłać zamówienie na adres PZG o/Łódzki, 90-040 Łódź, ul. Nawrot 94/96 lub e-mailem: biuro@pzg.lodz.plTen adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Dla członków PZG 50% zniżki. W zamówieniu proszę podać numer legitymacji.
Zamawiając mniej niż 5 egzemplarzy, należy doliczyć koszty przesyłki w wysokości 6 zł
Przesyłka zostanie wysłana po odnotowaniu wpłaty na koncie.
Jeżeli mają Państwo orzeczenie o grupie inwalidzkiej lub stopniu niepełnosprawności mogą skorzystać Państwo z odliczenia od podatku w ramach ulgi rehabilitacyjnej i na podstawie otrzymanego od nas rachunku za zakup książki zmniejszyć podatek płacony w ramach rozliczenia rocznego

Sign2Baby - migaj z maluszkiem




Byłyśmy z koleżankami wczoraj na wykładzie dr. damuty Mikulskiej (wykłady związane z Dniami Nauki) na temat Sign2Baby - czyli komunikacji wizualno-przestrzennej z niemowlęciem. Mnie bardzo temat zaciekawił i chciałam się nim z Wami podzielić. Może któraś z Was miała już z nim jakąś styczność?

http://www.migowy.pl/

"Efekty uczenia słyszących niemowląt
języka migowego obalają wiele mitów związanych z głuchymi. W polskich szkołach dla głuchych pokutuje stary przesąd: nie pozwalajmy głuchym migać, bo kiedy migają, to nie nauczą się polskiego mówionego. To nieprawda. Dziecko dojrzewa do komunikacji znacznie wcześniej niż jego narządy mowy. Doświadczenia z systemem
Sign2Baby dowodzą, że słyszący niemowlak, który miga (a miga wcześniej, niż mówi!), szybciej zaczyna mówić. Dzieci głuchych rodziców (czyli takie, które migają od urodzenia) w szkole dla niesłyszących są zwykle lepsze z polskiego niż ich niemigający koledzy."

Mówię, więc jestem
Tygodnik "Wprost", Nr
1105 (01 lutego 2004)

Porozmawiaj ze swoim dzieckiem już w jego kołysce!
Czy można porozmawiać z ośmiomiesięcznym dzieckiem? Oczywiście - tak. Ośmiomiesięczna Riley Turner z Beaverton potrafiła zasygnalizować, że chce mleka lub prosi o więcej płatków zbożowych. Podopieczny prof. Lindy Acredolo z University of California, mając półtora roku, umiał opowiedzieć, że przestraszył się lalki wiszącej obok łóżka. Inny, mający nieco ponad rok, w centrum handlowym
bez przerwy pokazywał rodzicom znak "krokodyl". Wypuszczony z wózka podreptał do sklepu odzieżowego i wskazał na koszulę firmy Lacoste. Niemowlęta nie mające problemów ze słuchem powinny się jednocześnie uczyć języka migowego i mówionego - mówi "Wprost" prof. Linda Acredolo. Dzięki temu łatwiej opanują mówienie, będą
mieć bogatszy zasób słów i mniej kłopotów z czytaniem. "Przez wiele lat uważano, że wczesne rozpoczęcie nauki drugiego języka, także migowego, może opóźniać rozwój dziecka. Okazało się jednak, że jest odwrotnie!" - wyjaśnia prof. Marilyn Daniels z Pennsylvania State University. Nauka języka migowego od kołyski może nawet zwiększyć iloraz inteligencji u dziecka w wieku szkolnym!

Prace ręczne
Nauka mowy jest dla małego człowieka zadaniem bardzo trudnym. Do
wydawania dźwięków artykułowanych potrzebna jest precyzyjna koordynacja ruchów mięśni języka, policzków, warg i gardła. Opanowanie podstaw tej sztuki zajmuje dziecku wiele miesięcy, a jej doskonalenie trwa latami. Tymczasem mózg jest przygotowany do porozumiewania się z otoczeniem znacznie wcześ-niej. - Skutki
tej rozbieżności są najlepiej widoczne w drugim roku życia dziecka, kiedy rodzice nie umieją się z nim porozumieć, a ono jest sfrustrowane - mówi prof. Acredolo. Amerykańska uczona zwróciła na to uwagę, gdy jej roczna córeczka Kate, spoglądając na kwiaty - naturalne i na obrazkach - pociągała nosem, jakby coś wąchała. Potem okazało się, że dziecko potrafi też gestami "opowiedzieć" o psie albo widzianej w zoo małpie.

Instynkt gestów Dzieci instynktownie próbują używać gestów, by przekazać jakiś komunikat. Jest to możliwe od momentu, w którym niemowlę zaczyna siadać i może swobodnie manipulować rękami, czyli najczęściej od ósmego miesiąca życia. Badania wykazały
wręcz, że machanie rączkami jest formą gaworzenia - ma rytmikę podobną do języka, który dziecko słyszy od urodzenia. Każdy rodzic wie, że starsze niemowlę potrafi zrobić "pa-pa", wyciągnąć dłonie ku dorosłemu, gdy chce być wzięte na ręce, albo wskazać przedmiot, który je interesuje. Możliwości dziecka są jednak znacznie większe. Z pomocą rodziców w ciągu paru miesięcy może opanować
kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt komunikatów, dotyczących nie tylko tego, co widzi, ale też jego stanów emocjonalnych.
Uczeni są przekonani, że dzięki
takiemu treningowi zwiększają się możliwości młodego mózgu. "Język mówiony angażuje przede wszystkim lewą półkulę mózgu, język migowy - także prawą. Dzięki temu większa liczba komórek nerwowych jest aktywna, powstaje między nimi więcej
połączeń i polepsza się współpraca między półkulami mózgu" - wyjaśnia prof. Daniels. Potwierdzają to wyniki badań nad dziećmi, które od wieku niemowlęcego uczyły się równolegle języka mówionego i migowego. Prof. Laura-Ann Petitto z
Dartmouth College w amerykańskim mieście Hanover wykazała, że w wieku przedszkolnym te dzieci mają bardziej rozwinięte zdolności poznawcze, lepszy
refleks i podzielność uwagi niż ich rówieśnicy. Z kolei z badań prof. Acredolo wynika, że iloraz inteligencji migających uczniów szkoły podstawowej był średnio
o 12 punktów wyższy niż u dzieci, które nigdy nie uczyły się języka migowego!

Słownik pierwszych komunikatów
Uczeni zajmujący się dziecięcymi gestami zaczęli wydawać podręczniki dla rodziców. Dziś bez problemu można kupić w USA kasety wideo lub DVD z nagranymi lekcjami języka migowego, a nawet zabawki ułatwiające naukę. Niestety, tego rodzaju pomoce wciąż nie są dostępne w Polsce. Na szczęście rodzice nie muszą uczyć słyszące dzieci konkretnego języka migowego, by się z nimi porozumieć. Wystarczy kilkanaście podstawowych symboli, które można zaczerpnąć z amerykańskich książek czy stron internetowych. Można
się też zdać na własną pomysłowość. Nauczone tych gestów dzieci zaczynają "mówić" tak wcześnie, że rodzicom trudno w to uwierzyć. W miarę uczenia się
języka mówionego najczęściej przestają gestykulować, choć często pomagają sobie
rękami, gdy nie mogą wymówić trudnego słowa, takiego jak np. "szczoteczka". Wraz
z dojrzewaniem gestykulacja przekształca się w tzw. mowę ciała, która wśród
dorosłych jest równie ważnym sposobem porozumiewania się jak język mówiony.

Jan Stradowski


Mowa niesłyszących
Książki na temat
języka migowego dla małych dzieci można dostać w zagranicznych księgarniach
internetowych, takich jak www.amazon.com. Najpopularniejsze to "Dancing with Words" prof. Marilyn Daniels i "Baby Signs" prof. Lindy Acredolo.
Naturalnym językiem polskich niesłyszących jest polski język migowy (PJM). Ma on inną konstrukcję i gramatykę niż polski mówiony. Nie istnieją książki opisujące go, niewielki słownik można znaleźć w Internecie (slownikpjm.webpark.pl). Na Uniwersytecie Warszawskim powstała też wersja na CD, zawierająca 600 słów - korzystają z niej przede wszystkim studenci językoznawstwa. W szkołach i telewizyjnych programach dla niesłyszących stosowany jest system językowo-migowy (SJM), zwany też polskim językiem miganym. Jest on bezpośrednim przełożeniem polszczyzny na język gestów. W księgarniach można kupić kilka podręczników SJM.

2008-04-21

Związki Wyznaniowe (religijne) walczą o Głuchych. zniewolenie

Temat rozwinę bardziej. Widać bardzo ze chodzi o statystykę pozyskiwania nowych owieczek. Głusi kosciół traktują jako rozrywkę. W zasadzie nic w ich zyciu niema . Jest tylko cisza i pustka.
Wiekszość nie pracuje , brak kontaktów, hobby wiec religie chrzescijanskie stoja dla nich otworem.
Sprawa jest dosc smieszna bo biblia jest dość trudna ksiazka. Slyszacy jej nie rozumia. Głusi tym bardziej. Nastepny stopien trudnosci to jest wykladnia (teologia). I jeszcze trudniejsza rzecz użycie języka SJM czyli Polski Język Migowy. Głusi nie mówią w języku polskim.
video

Czyżby fanatyzm regilijny?

Głusi zostaja czlonkami wyznań Swiadkow Jehowy , Zielono Świadków , .....
Czy oni rozumieja zasady teologie i roznice regilijnie ??
Co Głusi rozumieją np ze Starego Testamentu .Odp pewnie NIC.
Pozytywnie widze krzewienie Polskiego Języka Migowego. Msze, Kazania, wyklady, zebrania sa w rozbudowanym PJM-ie
Nie rozumując Religii przez siebie wyznawanej zostają Fanatykami i psychopatami religijnymi